![]()
|
Blog > Komentarze do wpisu
Marzenie Flory.
Jutro jedziemy po córcię do dziadków -tęskni ... i ja też ;0) Wyjazdowo, więc pewnie z robotą nie nadgonię i sweter dla mnie musi poczekać. Jak tunika ,która ma rękawy do pach i się skończyć nie chce. Pewie dlatego ,że kręcę nosem i nie za bardzo mi się podoba. Nie miałam koncepcji i tak robiłam bez przekonania od samego początku. Teraz okazuje się ,że chyba zrobiłam za krótką ,a pruć nie mam zamiaru. Rozwazam wyciągnięcie nitki i zrobienie jej w dół ipewnie da się ,bo robiłam ściegiem gładkim tylko zapału mi brakuje ot co ;0)
Może jak pozszywam, przymierzę i doszyję rękawy spodoba mi się w całości..hmmm...na destrukcję zawsze jest czas. ~~~~ Miałam napisać o marzeniu Florki .... Dwa dni temu dzwoni moje dziewczę i mówi: - mamo możesz mi przywieźć moją skarbonkę? -po co ci córciu skarbonka? -bo z wujkiem chcę policzyć pieniązki czy mi na konika wystarczy. Myślę jakiego konika u diabła moje dziecko wypatrzyło w zabawkowym ...pewnie jakiś od Barbie albo co. Więc grzecznie pytam: -córeczko a jakiego konika ty widziałaś i chcesz? -no takiego żywego ,prawdziwego konika! Normalnie zaniemówiłam przy telefonie ,koparka mi spadła i ...zaczęło się tłumaczenie : że za duży ,że to miasto nie wieś ,że się nie trzyma koni na podwórku itd itp. Efekt był taki ,ze dziecko prawie płakało i chciało mieszkać na wsi ,co prawda wspomniałam jej ,że jak będzie duza to może tam zamieszkać i mieć konika. Stwierdziła: dobrze mamo to jak będę miała 11 lat to się tam przeprowadzę ,a będziesz mnie czasem odwiedzać? Obiecałam solennie odwiedziny i że zapiszę ją na jazdę konną w mieście póki co. Florkę to nie nęci ,bo żekła: Ja tak nie chcę, ja się chcę opiekować konikiem. No na to, to trochę za mała ,by w stajni pomagać ,ale nie zaszkodzi zapytać przy okazji ;0) Zatem dalsza część dyskusji przebiegała mniej więcej tak: - dziecko ,ale konika trzeba poić ,czesać ,wyrzucać kupy ze stajni, to ciężka praca ,zastanowimy się nad tym. -mamo ty się nie zastanawiaj tylko mnie zapisz ,to najlepsze na świecie wywalać kupy konia! Rany i co ja sie mam z tą moją małą koniarą!? No nie mam już obrzydliwszych argumentów na NIE. Na drugi dzień skoro świt moje dziecko znowu dzwoni: -Cześć mamo ,to może kupicie mi kucyka jest mniejszy od konia? Uwierzci mi padłam przy tym telefonie nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać ;0))) Na razie kupiłam jej kalendarz z konikami ,na ścianie jeszcze znajdzie się miejsce na parę obrazków ,które zapewne kupi przy byle jakiej okazji. Posiadanie żywego konia nie wchodzi w grę - no to marzenie niestety póki co nie do spełnienia. Trzeba będzie pomyśleć nad jakąś agroturystyką gdzie mają konie ,niech wstaje skoro świt i je oporządza może wtedy jej przejdzie ;0) A na dworze dalej mrozi ,za to za oknem pięknie i świeci słońce ..tak więc miłego dnia wszystkim życzę.
piątek, 22 stycznia 2010, maosia1
Komentarze
2010/01/23 11:06:47
Dziecko może cie zaskoczyć . Moja starsza tez taka koniara była i zastosowaliśmy metodę zapisu na jazdę . Oswajajac dziecko z koniem i vice versa należało konia oporzadzic. I nic. robiła co należy , bez oczekiwanego z naszej strony obrzydzenia.W domu roznosił sie zapach stajni.Teraz nie ma tyle czasu ,ale miłość do koni pozostała.
Gość: Benia, bxt90.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/17 10:17:24
Witam Cię Mao...trafiłam tu z blogu Wiki ...bardzo mi sie podoba Twój blog...pieknie piszesz tak prosto od serca. Ja mam wnusię /6 lat/ też straszna koniara.Pozdrawiam Renia.
2010/02/17 15:31:54
Witaj Reniu cieszę się,że do mnie trafilaś i miło mi ,ze podczytujesz bloga.Pozdrowienia dla wnusi
Jak widzę to równolatki o tej samej pasji ;0) |
Zapraszam po wyróżnienie:
pyzia-pyziulka.blogspot.com/