O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
sobota, 24 listopada 2007
Akcja druty .

Pozazdrościłam Dagmarze drutowych cudeniek i sama postanowiłam się wziąć wreszcie za zrobienie zimowego kompletu. I chyba się źle do tego zabrałam. Kupiłam włóczkę Madame Tricote "Luna"metallic , piękna ale strasznie cienka bo ma 460m w 50g słowem rzuciłam się z motyką na słońce. Tym sposobem mogę mieć zamiast zimowego kompletu - letni.

Na razie wygląda to tak:

Luna szal

No i mam wątpliwości czy to nie szkoda mojej roboty bo oprócz tego ,że cienka włóczka to robię to ażurkiem, a przez tą złotą nitkę niewiele widać :( może jak będzie długi i na jasnej kurtce to będzie widać efekt. Na razie mam 75 cm i robię dalej ciągle z jednego 50g motka,drucikami nr3.

Zanim go skończę używam kompletu zeszłorocznego tylko kolor mi nie bardzo pasuje w tym roku.

komplet róż

To taka mała przerwa w dzierganiu na szydełku ,póki co moja część sukienki skończona i odesłana do Desika na dopieszczenie i również oczekuję końcowego efektu.A w przyszłym tygodniu muszę zabrać się za dwa zamówione komplety . I znów trzeba będzie odłożyć druty.

15:43, maosia1 , DRUTY
Link Komentarze (5) »
środa, 21 listopada 2007
Black & White

Trochę spraw do pozałatwiania ,dodatkowe zajęcia Flory i czas przeleciał prze palce- nie do wiary ,że to już 21 listopad. Ani sie obejrzę i będą święta . Trzeba pomyśleć o jakichś ozdobach tylko kiedy ???

Ostatnio mam deficyt czasowy i duuużo pracy.Do świąt mają powstać dwa komplety spódnica + sweter i sukienka z wrzosowej "Hemmery" robiona razem z Desikiem-na szczęście.

hemmera

 

Na razie skończyłam bluzkę z "Korneli" szydełko 2,5mm i spódnicę do jednego z kompletów włóczka "Azalia" szydełko 2,5mm

 

kornelia

Oddałam się szaleństwu kupowania włóczek bo miałam koncepcję na sweterki,czapki ,szaliki i efekt jest taki ,że mam prwie 2 kg włóczki i zupełnie się pogubiłam co i z czego nie wspomnę o tym kiedy .

Ech to już na prawdę choroba :) kolejne kartony stoją i czekają ,aż do nich zajrzę i skorzystam z zawartości w bliżej nieokreślonym czasie.

środa, 07 listopada 2007
Coś na głowę.

No i wpadłam ... Florka zobaczyła kapelusz w komputerze zaglądając mi przez ramię od tej pory nie daje mi żyć.Ciągle słyszę : " Mamo uszyj mi w końcu ten kombojski kapelusz wreszcie będę mogła na koniu jeździć bez toczka".

No oczywiście takiej opcji nie ma ,że bez toczka ,ale to sombrero

 sombrerosombrero.wz.

trzeba było zrobić , choć już zostało przemianowane na "kombojski" kapelusz.Mama więc siadła ,wyciągnęła szydełko 3,5 mm i kolorową "Medusę" ze starych zapasów ( nie wiem po co ja w ogóle kupowałam ) no i zrobiła.

 Teraz moja "Kombojka" wygląda tak:

kombojka

 

Przy okazji nakryć głowy powstał i kaszkiet dla mojej przyjaciółki tylko wyższy z otokiem bo taki chciała. Opis wykonania w moim wątku "u Maranty".Wkleiłabym link ale nie wiem jak buuu.

Włóczka to "Puchatka" prawie 200g , szydełko 5mm 

 kaszkiet Joli

No a teraz czas na nakrycie głowy jakieś dla mnie. Tylko jeszcze go nie wymyśliłam a robi się coraz zimniej. 

poniedziałek, 05 listopada 2007
Zwycięstwo !!!

Pokonałam w końcu tę kupę nitek i kółeczkowych elementów i powstała zamówiona bluzeczka.Bitwa wygrana !!!

Nitka oczywiście moja ulubiona ostatnio czyli "Mona" szydełko 2 mm.Przy okazji na zdjęciu również robiona od nowa spódniczka z "Hemery" szydełkiem 1,25 .

z elementów

Miała być ścisła i trzeba było ją zrobić od nowa brr nie cierpię poprawek .Tym bardziej cienkim szydełkiem i kiedy jeszcze muszę mocno ściągać nitkę. No i  oczywiście przepłaciłam to pęknięciem jakiegoś naczynia krwionośnego na palcu wskazującym i wylewem czyli potocznie zwąc zrobił mi się siniak i boli .Ach ta zawziętość szydełkowania.

W nagrodę za trud i na pocieszenie  upiekłam ciasto Dagi - w końcu mam pyszny sposób na zagospodarowanie worka orzechów.

ciacho

Teraz siedzę i się objadam ,nie zważając na figurę ( dość pokaźnych rozmiarów niestety) , ale co mi tam ,nie opalam się więc w stroju kąpielowym nie bywam , a do Play Boya na sesję zdjęciową się nie wybieram :) Ale za to jaka rozkosz dla podniebienia mniam.

Jak to mój ukochany wujo mawiał :" Tylko jeść i do roboty nie chodzić".Tylko żal ,że tak szybko odszedł , bo na pewno  spróbowałby upiec.Uwielbiałam jego kuchnię i przepisy ,rubaszny śmiech i dobre rady.Brakuje mi tego.

Dagmaro dzięki Ci za przepis a wszystkim łasuchom polecam.