O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
środa, 24 grudnia 2008
Wesołych Świąt !!!

Ciasta upieczone ,dom pachnie piernikiem .Florka się napracowała , obdzieliła i babcię sąsiadkę i dziadka sąsiada ,życząc im Wesołych Świąt .

lepienie

 

Pierniki  nie muszą leżakować są gotowe od razu do zjedzenia ,kruchutkie i pyszniutkie .

pierniki

Reszta pierników ocalała z trudem do dnia dzisiejszego , strzegły ją Anioły zrobione wspólnie z szarego papieru.

anioły

Obrus wreszcie skończony na stole leży i czeka na świętowanie:0) ,tylko nie na moim , bo wymiary nie pasują 150cmx250cm ,ale mam nadzieję ,że nową rodzinę przy świątecznym stole uraduje.

obrus

Tofik z Florką czekają na Mikołaja ( przy okazji mój nowy kredens widoczny na zdjęciu) w nadziei ,że byli grzeczni i dostaną prezenty ;0)

kolędnicy

A ja wszystkim tu zaglądającym ,życzę spokoju ,spełnienia marzeń, ciepłych chwil w gronie rodzinnym spędzonych przy stole ,szybkich szydełek i dziarskich drutów oraz własnej małej hurtowni włóczek na własne potrzeby ;0) słowem

WESOŁYCH ŚWIĄT

 

 choinka

niedziela, 14 grudnia 2008
W co ręce włożyć?

Święta zbliżają się w błyskawicznym tempie ,a ja biedna nie wiem w co ręce włożyć :0( Ciągle latam ze szmatą i sprzątam ,a to Florka coś rozleje ,a to Tofik gdzieś naleje.

W jednym miejscu kończę, a za plecami już coś jest nabrojone.Pies wie ,że źle zrobił ,bo widząc wściekłość w moich oczach i zanim gębę otworzę jest już w najciemniejszym koncie, trudnym do wydobycia go ,a mimo to leje bez ostrzeżenia.

To dwa diabełki ,które dostarczają mi dodatkowego zajęcia.

Dwa diabełki

Obrus posuwa się w żółwim tempie, bo mam przecież nieprzewidziane porzadki co dzień i na tym mitrężę pół dnia.

obrus

Dostałam za to "pomocnika" , moja męska połowa się nade mną zlitowała i zakupiła  zestaw Viledy ,bym nie musiała tych 38m paneli myć na kolanach.

Ciekawe czy się sprawdzi ,bo mopy które posiadam zostawiają tyle wody ,że musiałam przejść na ręczne zmywanie szmatą.

Skończyłam za to ponczo ze znanych elementów ,ale tym razem było ich 2 razy tyle i inny fason.Ponczo powstało na bazie kwadratu.Włóczka "Peonia" jakieś 40dag i szydełko 3mm.

Ha nowe panele się na coś przydały, są fajnym tłem do moich robótek jak widać :0)

ponczo kwadrat ponczo

W przyszłym tygodniu czeka mnie przygotowanie do świąt i ten szał zakupowy ,przeraziłam się po przeczytaniu wpisu u Dagmary ,chyba zrobię szczegółowe menu ,listę i to co niezbędne zakupię w moim "Lidlu", tu zdecydowanie jest mniej ludków.

Mięso zamówię w zaprzyjźnionym, małym sklepiku -zawsze świeże z własnego uboju .A potem przygotowanie tego wszystkiego.W tym roku nie ma łatwo zostajemy w domu, tak to zawsze jechaliśmy do naszych mam na gotowe i było z głowy ;0)

piątek, 05 grudnia 2008
Słodka rozpusta !

Postanowiłam na osłodę ,życia zrobić" coś" słodkiego.Przypomniał mi się stary przepis od mojej koleżanki ,który nazwałam "Salceson Kasi".Prosty do wykonania ,smakowity i co najważniejsze mogła pomagać mi przy nim Flora -ona uwielbia pomagać w kuchni.

Wczoraj zakupiłam produkty , a po południu zakasałyśmy rękawy i zrobiłyśmy pyszny blok.Dziś już stężał i nadaje się do konsumpcji  :0) Florka chodzi i ciągle woła : "Mamo możesz mi ukroić ten pyszny baton?"

i to chyba najlepsza recenzja.

A to przepis na to małe słodkie co nie co:

W garnku mieszać i rozpuścić : 1/2 szkl.wody , 1 szkl.cukru ,1 cukier waniliowy , 1 margarynę np.: "Palma" ,"Kasia" ,3-4 łyżki kakao.

Do tej rozpuszczonej masy dodać 25dag mleka w proszku -takiego zwykłego ;0)

Do przestudzonej, letniej masy dodać 3,5 paczki zwykłych , pokruszonych herbatników "Peti-Bery" i dodać bakalie. Masę przełożyć do keksówki i wstawić do lodówki by stężało.

Prawda ,że proste?  SMACZNEGO

 

A szydełkowo spódniczka z "Hemery" czarno -srebrnej szydełko 2mm zdjęcie robione na szybko,przed wysyłką więc takie nie zaciekawe ,ale cóż tylko takim dysponuję.

Czarno-srebrna Hemera

Teraz czeka mnie szybkościowa praca w postaci obrusu i to dość dużego 140cmx220cm i musi być gotowy na 15 grudnia :0( ,a jeszcze poncza nie skończyłam i ostatnio mam lenia chyba przez ten remont i sprzątanie nie chce mi się ręką ruszać  , a wieczorem jeden element z ledwością zrobię i oczy się  same zamykają.

środa, 03 grudnia 2008
Made in IKEA

Zrobiliśmy wypad do Ikei w Gdańsku ,bo mój "M" znalazł tam karnisze regulowane i całkiem nie drogie więc pognaliśmy prawie 200km na niedzielne zakupy.

Nie muszę chyba opisywać co tam się działo w niedzielne popołudnie.Cudem znaleźliśmy miejsce parkingowe ,a potem pogubiliśmy się w sklepie.Zakupy to koszmar - obijanie się między ludźmi i półkami ,oczywiście nie kupiłam tego co chciałam ,bo nie miałam cierpliwości szukania i przepychania się do rzeczy ceramicznych.Przemknęliśmy jak wicher przez sklep i szybko wracaliśmy do domu.

Florka rozczarowana ,bo zlikwidowano tam koncik z kulkami -zresztą było tam tyle ludzi i dzieciaków ,że chyba by się pozabijali.Na wolny stolik trzeba było w kawiarni czekać z 30 min - nawet nie próbowaliśmy. Słowem męczący OBŁĘD !!!

Ja oczywiście chyba należę do tych wiecznie nie zadowolonych ,bo jakoś nie wpadłam w zachwyt zakupowy dla mnie jakość jest kiepska ,kolor nie ten ,bo czarny a miały być w kolorze starego złota. Cóż jedyne co dobre to to ,że w ogóle są!!!  W późniejszym czasie przerzucę je do kuchni i Florki pokoju :0) a tu i tak kupię w kolorze starego złota.

Ha a dzisiaj z koleżanką wybrałyśmy się do naszego "Firankowa" jak nazywamy ten sklep ,bo tu wybór firanek w różnej długości i szerokości jest ogromny i w cenie od 5zł za m w górę w zależności od rodzaju i długości.Zakupiłam sobie firaneczki szyfonowe, haftowane po 10,49zł za m i teraz tylko muszę je obrębić i powiesić !

 

firanka

Za jakiś czas znów się tam wybiorę ,bo maja tak piękne firanki i tradycyjne i gipiurowe , z organzy ,haftowane ,że tylko wybierać no i wybór karniszy jakie chciałam też jest ! Dzisiaj się już nie zagłębiałam w ceny i rodzaje oszczędziłam sobie frustracji ,ale teraz już wiem gdzie się udać ;0) pewnie po Nowym Roku , bo teraz też tam zaczyna się szał przedświateczny ludzie wymieniają firanki na święta.

 

A sarkofag babci  czyli mój "antyczny" kredens -bufet czy jak go tam zwał wygląda tak

sarkofag

Na razie swój żywot zakończył w piwnicy .

 

15:32, maosia1
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
A jednak dalej remontowo.

Strasznie Wam dziękuję za tyle miłych wpisów ,pozytywnej energii i podsuniętych rozwiązań.Nawet nie wiecie jak bardzo mnie podnoisłyście na duchu i humor mi się poprawił, a Laury tekst o drapaniu ...rewelaja...teraz jak mnie mój "M" wkurza to zaraz mi się przypomina i tylko patrzę kiedy zacznie się drapać :0)

Teraz zaczęło się odgruzowywanie chałupy i sprzątanie .Dziś znów głupota męska i brak szacunku mnie rozwalił.Kazał mi sprzatać, bo wszystko skończone i już nie będzie brudnej roboty.Okazało się jednak ,że trzeba założyć listwy przypodłogowe i nie zakupił plastikowych tylko z MDF-u ,więc znów wielka maszyna kątowa, do przycinania przywędrowała z piwnicy i ziuuu przycinanie listw .To tylko parę sztuk, nic wielkiego, a na meblach znów grubo i po co ja wszystko myłam od lamp do podłogi ? zakonserwowałam meble mleczkiem i cała robota do luftu.

Przy okazji moje proroctwa o kiepskiej instalacji w kuchni się sprawdziły wczoraj po podłączeniu pralki nastała ciemność i wszystko się sfajczyło. Cóż ,ale ile może pralka i piekarnik chodzić na przedłużaczu? U mnie 3 lata ! Prąd ciągnięty z jedynego gniazdka kuchennego, na którym przypięta jeszcze była mikrowela i lodówka -obłęd !

Więc nastała cisza w kuchni wszystkie lampki ,zegary ,urządzenia zgasły i trzeba było dzisiaj natynkowo ciągnąć instalację he ,he chłopy to myślą ,że wszystko będzie działać non stop ,bo tak powiedzieli ,a baby to wiecznie kraczą i czegoś chcą. I znowu wykrakałam !!!

Prosiłam o zrobienie porzadku 3 lata miała być zmywarka ,na którą ja się teraz nie zgadzałam ,choć jest moim marzeniem , bo nie było gdzie wetknąć wtyczki do gniazdkaa a kolejny przedłużacz to masakra i śmierć w oczach .Pralkę jak uruchamiałam to był zakaz wchodzenia do kuchni póki nie skończy prać bo bałam sie ,że prąd popieści jak grzałka będzie chodzić.

Tak ,że od dzisiaj znowu mam sprzatanie.Kolor -przyzwyczajam się ,ale dla mnie nadal to jakieś "gaciowe" okropieństwo.

Karnisze i tak znajdę i powieszę! Może jak przyjdą firanki będzie lepiej .

18:19, maosia1
Link Komentarze (2) »