O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
O wszystkim po trochu.

Właściwie to robótkowo nie mam nic do pokazania.

Hmmm totalny leń?

....nie wiem jak to nazwać....

dłubię i dłubię ciągle te małe elementy ,łączę w całość wypruwam i robię od początku by nadać właściwy kształt... no i na koniec pozostanie wciągniecie z 1000 nitek ,bo niestety nie mogę zrobic tego od razu.

Elementy do kolorowej sukienki już wszystkie wydziergałam ...teraz muszę się zajać połączeniem tego wszystkiego i tego najbardziej nie lubię robić.

Poncza nie skończyłam ,bo zabrakło mi włóczki więc muszę domówić wrr..

Jedyne co mogę pokazać to zmajstrowane markery - dotarły na miejcse przeznaczenia więc mogę je pokazać ;0)


W tym tygodniu zajęłam się przede wszystkim lekturą na temat diety Dukana ,mam 3 książki i poczytuję.

Za mna pierwsza faza uderzeniowa i zgubiłam przepisowo wg.testu pana Doktora 2,5kg

Nie wiem czy cię cieszyć , bo pozostało mi jeszcze 15kg do oddania ;0)

Florka rano wstala i stwiedziła : Mamo ty nic nie schudłaś ...he ,he myślała ,że jak się prześpię to wstanę chuda ;0)))

Dopytuje tylko czy jak już schudnę to będę miała chude nogi i będę chodzić w butach na obcasach?

bo u mnie w szafce tylko same trapery ,adidasy ,klapki ,baleriny i inne obuwie typu płaskiego.

Normalnie taka mała księżniczka nie ma w czym chodzić.

Stwierdziłam ,że nie koniecznie ,bo to nie o chudość chodzi tylko o to ,że ja w takich butach to albo się zabiję , albo na mur beton skręcę nogę .

Przy moim nawykowym skręceniu stawu skokowego już dawno zapomniałam co to obcasy ;0)))


Dietę da się przeżyć... do placków owsianych ,sytych  zresztą ,już się przyzwyczaiłam i jako substytut chleba może funkcjnować

Na diecie też nie brakuje przyjemności deser pt.:"Zebra" mogę wcinać bez wyrzutów sumienia ;0) i do tego zielona herbatka.

Tak więc na razie przy diecie trwam ,pewnie do czasu aż się zacznie sezon na truskawki ;0)


No i na koniec prezent -kolejny od Martyny dla Flory

 

 

i chyba nie muszę pisać jaka była wielka radocha ...

....no wiadomo KOŃ  , prawdziwy dziki Mustang i to w rozmiarze łóżkowym ,więc teraz nie ma nocy bez konia , śpią razem w objęciach Morfeusza ;0)

14:30, maosia1
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Nabieram kolorów.

Próbuję jakoś odpędzić smętny nastrój.

Ostatnio wszystko mnie dobija.

Florka raptem po tygodniu pobytu w przedszkolu znowu chora i znowu to samo ,kaszel bez gorączki.To podobno jakieś wirusowe zapalenie krtani.... wizyta u alergologa dopiero w czerwcu...hmmm...ciekawe czy jej coś znajdzie?

Normalnie przeraża mnie cały ten tydzień ,bo mówią :

"Jaki poniedziałek taki cały tydzień"

...a ja zaczęłam go zmęczona...cała noc nieprzespana ,bo albo Florka kaszlała ,albo ten mój durny pies bał się zamiatarek ,które jeździły całą noc jak na złosć pod naszymi oknami i sprzątały ,więc co chwila ładował mi się do łóżka i się we mnie wtulał,cały trzęsący ...normalnie masakra jakaś nie noc.

Nie dość ,że położyłam się o 24 to o 6 rano byłam na nogach.

Nie wiem stąd chyba ten podły nastrój i czarnowidztwo ;0((((

Jeszcze na domiar złego od dzisiaj zaczęłam dietę dr Dukana

no niby oki ,ale przeraża mnie ten długodystansowy termin jej ukończenia

.......

Coś muszę zrobić z nadmiarem wagowym ,ale na diecie 1000kcal od mojego lekarza to już w ogóle nie ma mowy żebym dała radę.

Ciekawe jak szybko tym razem polegnę?

W robótkach za to trochę koloru ,szaliczki kwiatowe już były ,ale tym razem w innej kolorystyce.

włóczki akrylowe : "Puchatka",Elian klasic,"Peonia" i pewnie cos tam jeszcze...szydelko 3,5mm

 

 

No i jeszcze tulipanowa narzutka z "Sonaty" szyd 3,5mm w kolorze oliwkowej zieleni

 

środa, 14 kwietnia 2010
Czarno -szaro.

W sumie to nawet nie wiem jak zacząć...smutno mi....tak jakoś udziela mi się atmosfera tych ostatnich dni... tak zwyczajnie ,po ludzku ,bez patosu...

Druty i szydełko też ostatnio rzadko w użyciu,przysiadłam ,ale też zauważam wokół siebie ,na ulicy ,w sklepie - mniejszy ruch,powagę ,taką ciszę i spokój ,ale też drażnią mnie niektóre rzeczy, które dzieją się wokół tej tragedii Effcia to trafnie ujęła....i na tym skończę.

A w moich ostatnich pracach też bez koloru.

Powstały dwie bluzki z "Regaty" szydełka 2mm,2,5mm i 3mm Addi są prawie identyczne ,różnią się tylko wykończeniem przy dekolcie i rozmiarem pierwsza to XL druga S

 

Popełniłam też jeszcze taką smutną różę w szarościach

Broszka chyba będzie pasować do bluzki

... a może do płaszcza lub torby?

 

Melduję ,że pies w końcu został ogolony !!!

...i też taki jakiś szary he ,he ...

ale za to śliczny i kochany ,taki aksamitny i milusi dzisiaj go z łóżka nie wykopałam ;0)

sobota, 10 kwietnia 2010
Smoleńsk 10.04.2010

Siły aby przetrwać tą tragedię niewyobrażalną....

p

 

Składam najszczersze wyrazy współczucia Rodzinom Ofiar katastrofy!

22:18, maosia1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 kwietnia 2010
Pies ale kot.

W Tofiku odkrywam dwie natury,niby to pies, ale ma zachowania całkiem kocie ;0)

Namiętnie kradnie mi kłębuszki z koszyka i się nimi bawi ,biega za wszystkim co się rusza,a ostatnio stał się prawdziwym parapetowcem.

Zasiada i obserwuje świat.

I jak tu wołać do niego? Kici ,kici czy jednak pozostać przy gwizdaniu?

Tofika gromkim głosem wzywa już fryzjer ,na razie nie mam jak z nim jechać,ale jeszcze trochę i na pewno trafi pod maszynkę ;0)

A tak przy okazji zobaczcie jakie cuda znalazłam w sieci


TuTU do pooglądania takie śliczne przydasie -przytulasie dla kociąt.

21:30, maosia1
Link Komentarze (3) »
środa, 07 kwietnia 2010
Znak.

Daję znak życia.

Święta minęły ...nawet nie wiem kiedy?

Nie zdążyłam ich poczuć ,i złożyć życzeń ,ale pisanki były i to też te najprostsze ,malowane jaja w cebuli ,a potem drapane-takie lubię najbardziej.


Florka też dała swój upust artystyczny i w drapaniu i malowaniu. Ostatnio nawet wyżywa się na pewnym programie graficznym i zważywszy na to ,że sama do wszystkiego dochodzi ( jak mama), to chyba całkiem nieźle sobie radzi

 

A co było przyczyną milczenia?..... a było ich kilka.

Po pierwsze do końca zostały obsadzone i zamontowane drzwi i musiałam wysprzątać mieszkanie do końca ,więc i podłogi wypastowałam.

Drzwi niestety są do reklamacji bo okazało się ,że w niektórych miejscach źle naklejona jest okleina i są bomble .

Poza tym nie mozna drzwi wyregulować wrrr ... latają w ościerznicy,klapią, mają za duże luzy...jestem zła ,to już stare były lepsze!

Po drugie majster przyszedł z jelitówką więc ja i Florka momentalnie załapalyśmy i tak zaczęłysmy Wielki Tydzień .

Nicowało nas przez 3 dni ,a ja dodatkowo miałam temperaturę powyżej 38 stopni.

Pod koniec tygodnia ,kiedy to Małż miał dopomóc w zakupach itp. jego pokarało i od piątku on leżał i błagał o litość.

Tak nas zastały święta ...jelitówka odeszła za to Florka zaczęła kaszleć ...normalnie masakra jakaś, wszystkie plagi egipskie wiszą nad moim domem.


Robótkowo więc niewiele, siedzę  i  od czasu do czasu dłubię same elementy:

na sukienkę

na bluzkę

Na projekt ślubny ,ale o nim opowiem chyba na nowym blogu ;0) noszę się z zamiarem przeniesienia.

 

I miało być jeszcze jedno ponczo męskie

 

Kolor pięknego brązu kawy mocca ,taki ciemny, prawdziwej gorzkiej czekolady ...niestety Pan zrezygnował....a ja zostałam z kolejnym nadprogramowym kilogramem włóczki ;0(

Teraz się zastanawiam czy w ogóle je kończyć i wystawić na sprzedaż czy po prostu spruć?

Nie wiem może z włóczki zrobić jakiś krótki płaszczyk?

Tylko jaki?

Potrzebowałabym nawet taki ,a kolor jak najbardziej by mi odpowiadał.

A na koniec taki wiosenny optymistyczny akcent .... pierwsze truskawki ....pachnące i słodkie....kiedy będzie w końcu ten czerwiec?

13:42, maosia1
Link Komentarze (2) »