O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Morza szum ,ptaków śpiew.....

Jaka szkoda ,że taki krótki był mój wypad nad to morze ,ale bardzo udany! Taki przedsmak wakacji i żal było odjeżdżać.

Pogoda się zrobiła znowu wyśmienita ,choć ja na swoją też nie mam co narzekać . Pierwszego dnia oczywiście zjarałam się na plaży mimo używania kremów z filtrem 20 i 50 na twarz.Ja i słońce jakoś nie współpracujemy ,a na plaży był deficyt cienia ,na wyposażeniu w pokoju nie było parasola ,zresztą przy tych wiatrach to i tak poroniony pomysł.

Drugiego dnia wzięłam leżaczek i duuużą chustę ,siedziałam tyłem do słońca przykryta chustą i dziergałam coś tam sobie z główki , bo patrzenie na wydrukowany schemat nad morzem graniczy z cudem :) w najgorszym wypadku można swoją kartkę dzikim sprintem gonić przez kilometry plaży pod warunkiem ,że wiatr wieje od morza. Ludzie ganiali swoje namiociki plażowe trzeba było widzieć te desperackie galopy przez plażę...No i zjarałam sobie ręce, bo tylko to było odkryte.

Florka zaliczyła oczywiście kąpiel w morzu - taką niezaplanowaną ,jak zwykle poplątały jej się nóżki i konewka była pusta za to pełno wody w majtach :) dobrze ,że słoneczko grzało bo woda miała zaledwie 15 stopni.

 

morze1

Następne dni były dla mnie wyśmienite trochę słońca i trochę deszczu 

 morze2

idealna pogoda na spacery brzegiem wśród szumu fal i zachodu słońca.Nawet pół dnia z dżdżystym deszczem nie przeszkodziło nam w spacerze pustą plażą i napawaniem się naturą.

 morze3

 

Florka piszczała z zachwytu i nie za bardzo chciała wracać do domu.Może uda nam się powtórzyć  wypad  do Karwi we wrześniu. Teraz na razie pozostały nam fotki ( zatrzymane piękne chwile)  i wspomnienia nie zapomnianych widoków.

zachód

 

zachód1

 

zachód2

Czyż nie piękny jest zachód słońca nad naszym rodzimym morzem? i zrobiło się sentymentalnie :0) 

23:11, maosia1
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 czerwca 2008
Ech te kwiatki!!!

Czy wszystkim akurat musi podobać się ten element? Powoli mam go dość ! Najpierw poprawka sukienki zapowiedziana dużo wcześniej ( już na ukończeniu dzisiaj będę mieć ją z głowy - zostało mi 8 elementów) ,potem zrobienie całego nowego kompletu tym wzorem z "Korneli" ,której dokupiłam dwa motki w panice ,że nie starczy tej ze szpuli i co? Zostały mi nietknięte,dziewicze motki i jeszcze trochę na szpuli ...hmm... swoją drogą wydajne toto :0)

Teraz z zamkniętymi oczami trzaskam te elementy jak w jakimś transie.

Komplet skończony ,ale na modelince prezentacji nie będzie bo rozmiar rozpaczliwie za mały :0)

Wykorzystałam szydełka 1,75mm ,2mm 2,5mm i 3mm słowem kombinacja alpejska ,ale w którym miejscu jakie to bym nie powtórzyła.

góra

 dół

 

komplet

 

 

Ze zdarzeń pt." Czy zrobi mi Pani na wymiar..." dostałam zapytanie o bluzeczkę i kilka propozycji .

Miał to być dłuższy sweterek.Pani oczywiście wybrała najbardziej efektowny ,z elementów wzór ,tylko w wersji zapinanej.

płaszczyk

 

Poczym podała wymiary : 126cm biust i biodra długość 100cm

i padło zapytanie: " To ile za tę bluzeczkę Pani weźmie?"

Uśmiałam się do łez - ładna mi bluzeczka toż to płaszcz .

Cena Panią chyba przeraziła , bo się jakoś nie odzywa ,pewnie liczyła na to ,że zrobię jej góra za 100zł z materiałem .

Tyle to ja jej mogę zapłacić za 2 tygodnie pracy :0) ciekawe czy się u mnie zatrudni za taką stawkę? Ja ten czas wolę poświęcić dziecku niż zarobić na kilogram cukierków!

Czasami zastanawiam się,czy tylko mi się przytrafiają tacy ludzie , którzy traktuja nas prawie jak chińskich wyrobników ,którzy powinni być szczęśliwi ,że za swoją pracę dostaną miskę ryżu ?

piątek, 20 czerwca 2008
Poprawki

Jak ja tego nie cierpię !!! Robić poprawki ciuchów , szczególnie jak to jest z elementów. Rok temu zrobiłam na zamówienie sukienkę i wdzianko .

W tym roku okazało się ,że jednak po 3 ciąży nie za bardzo Pani wróciła do swoich rozmiarów i teraz trzeba poszerzyć.Rany wolałabym chyba robić całość od początku ,nawet nie wiem jak mam wycenić tą pracę :0( dla mnie to to samo jak robienie nowego .

Teraz wypruwanie tych wszystkich elementów ,szukanie nitek ,wstawianie nowych, większych elementów,znalezienie rozmiaru - załamka. Jeszcze ,żeby było śmieszniej to obie rzeczy są z "Hemery".

 

poprawki

 

Sukienkę to jeszcze wiem jak poprawić ,a wdzianko poszerzyć jak jest w całości robione? Co mam dołożyć plisę z przodu by było szersze? Pod warunkiem ,że się da ,z całą pewnością muszę wypruć falbankę -kołnierzyk i zrobić ją na nowo , wścieknę się jak będzie czekało mnie zrobienie całości na nowo.

Cóż paczka od Pani dotarła trzeba zacisnąć zęby ,schować skarby z "Rumento" na lepsze czasy i zrobić to co jest najmniej przyjemne i to tu w domu jeszcze przed wyjazdem ( co jest mało realne) wtorkowym nad morze.Chcemy z Florką pojechać na tydzień powdychać jodu , pomoczyć się trochę ,zbudować zamek z piasku i godzinami słuchać szumu fal.

Tam muszę jednak zabrać przyjemną robótkę a nie taką , która mi nerwy zeżre :0)

środa, 18 czerwca 2008
Paczka

Dotarła do mnie paczka z moimi nowymi nabytkami.Włóczki są fantastyczne i kolory...he,he wszystkie (prawie) brązowe.

Siedziałam na dywanie z Florką i z dziką radością , najpierw dostawałyśmy się do środka a potem przeglądałyśmy zawartość. Florka jeszcze nie dzierga - za małe moje dziecię i nie ma cierpliwości ,ale włóczki jej się też przydają ,najczęściej woła oczywiście :"Mamo uszyj mi" , w drugiej kolejności przykleja je do kartek ze swoimi obrazkami.

Zawartość jak dla mnie imponująca i szybko trzeba było upchać  w pawlaczu dowód mojej zbrodni ,bo mojemu matrymonialnemu tłumaczę ,że pozbywam się zapasów i redukuję kartony.Tylko moje kartony zamiast pustkami świecić wypchane są po brzegi i mało tego jeden mały doszedł :0)

 

włóczki

 

Tak więc mam:


  1.  czekoladową "Liwię" z myślą o swetrze Ruffled jacket ,który robiła Kath( zresztą tam jest wiele pięknych rzeczy, które z zazdrością podziwiam) ,może na jesieni w końcu powstanie mój.
  2.  czekoladową "Kornelię" w niezbyt sprecyzowanym celu i czarną "Kornelię" z przeznaczeniem na komplet dla klientki ,który już zaczęłam robić.
  3.   beżowy "Frizze" to jest przędza wiskozowa więc trzeba robić w dwie , trzy nitki -troche będzie zwijania ,ale jest super miękka i będzie na jakąś tunikę. Poza tym posiadam już ją w kolorze pomarańczowym ,zielonym i turkusowym - posiadam bo jak dotąd powstało tylko turkusowe ponczo.Nie wspomnę ile jeszcze fantastycznych kolorów chciałabym posiadać , a paleta barw jest dosć spora ;0)
  4.  mam też w pięknej czerwieni moją ulubioną "Monę" z przeznaczeniem na co najmniej 3 bluzki tylko ,że starczy jej na jedną :0(
  5.  jakieś resztki bawełniane 3 kłębki "Perły" pewnie też na jakąś tunikę , połączę  ją z seledynową "Medusą" ,która od prehistorycznych chyba czasów czeka na swoją kolej.
  6.  złoty "Kord" na bluzkę dla klientki.
 A teraz pytanie "Kiedy ja to wszystko przerobię?"

 

12:37, maosia1
Link Komentarze (6) »
sobota, 14 czerwca 2008
Z czystej zazdrości.

Zaglądając na bloga Dagmary nie dawało mi to spokoju , pelerynki u niej powstawały w błyskawicznym tempie i w różnych kolorach.Pomyślałam karton "Sonaty" leży od tamtego roku niespożytkowany ,wzór od marca wydrukowany i czeka w teczce "do realizacji",którą niedługo pewnie zamienię na gruby segregator, a w przyszłości pewnie na karton i to ten od telewizora ha,ha ,ha.

Z czystej zazdrości powiedziałam dość !!! Przestanę w końcu chcieć a będę mieć :0) i wreszcie mam swoją pelerynkę wydzierganą szydełkiem 3,5mm

pelerynka

 

 

i wreszcie jeden ze zrealizowanych projektów Dagi ( bo szybkościowy) do reszty na razie nie startuję bo i z mojego kosza i szafy wyłazi coraz więcej Zombików i Wampirków krwiopijczych , najpierw je trzeba poskromić .
Mistrzostwa w piłkę dla nas szybko się jakoś kończą to i nie będzie przyspieszenia :0) ,a i nasza mistrzowska reprezentacja dziergaczek nie miałaby chyba szans z takim : "SĘDZIA KALOSZ!!!!!" jakby w ostatniej minucie nam szydełka wyrwał z rąk ;0)
Tylko my miałybyśmy jakąś jeszcze tam marną szansę , bo zanim by wszystkim je wyrwał to któraś mogłaby go sfaulować trafiając naszym bezcennym sprzętem w oko.

 

czwartek, 12 czerwca 2008
Nadal zaTOPiona

Dzisiaj ciąg dalszy topikowego szaleństwa.Poświeciłam pół dnia na obrabianie i komponowanie fotek ,ale zrobiłam ,mimo bolącego nadal oka. Czego tu się spodziewać przecież po nocnym odpoczynku od razu nie przejdzie ,drobne skaleczenie też boli kilka dni.Dobrze ,że nie zostałam jednookim cyklopem :0)

Dzisiaj topik ecru na ludziu, jak to Dagmara pisze i to trafne stwierdzenie , bo do modelinki mi daleko nie te gabaryty.

 

ecru mod

 

Mistrzostwa Europy w piłkę nozną sprzyjają dzierganiu ,bo w telewizji  przecież nic innego nie ma gdy mężczyzna w domu. Hmm gdyby Polacy tak szybko biegali na meczu z Niemcami jak ja dziergałam z tych nerwów to wygralibyśmy ten mecz z kretesem  , nikt by ich nie dogonił na boisku :)))

A tak jedyna korzyść to żółty topik z odzyskanej bawełny ,szydełko 3mm .Kolor bardzo mi podpasował ,bo to właściwie taki ciemny ,słoneczny żółty a może ugier..hmmm... i to chyba będzie ten MÓJ ulubiony.

Jak zwykle wersja na manekinie i modelinie. 

żółty

 

słoneczny

środa, 11 czerwca 2008
Cycek do cycka

Poskładałm cycek do cycka i wyszły dwa kolejne topiska :) które właściwie były gotowe już w niedzielę .Tym razem opornie szła obróbka zdjęć ,jakowaś niechęć mnie naszła ,chyba przez to patrzenie w monitor na mrygające piksele .

Poza tym mam ,że tak powiem awarię oka  od dzisiaj ,Florka tak machała mi przed oczami złożoną reklamówką ,że w końcu trafiła w oko ...ech dzieci i brak myślenia przyczynowo -skutkowego .A u mnie skutek jest taki ,że oko  z boku trochę czerwone (pękło pewnie jakieś naczynko) i boli ,więc wpatrywanie w mrygajacy ekran nie wskazane i z robótkami , szczególnie ciemnymi ,też sobie nie radzę ...a wieczorowa porą  to już pewnie zupełnie.

Raju czekaja mnie pewnie przez kilka dni puste wieczory.Ale jestem wściekła :0( bo łapki mnie świerzbią i z bezczynnością jest mi źle ,poza tym wtedy chodzę i wszystkich się czepiam :0) więc wolą jak mam szydełko w ręce .Nawet Florka woła :"Mamo ty idź lepiej usiądź i szyj".

Dziś w zwiazku z tym jedno obrobione zdjęcie na "złociutkiej"  reszta wkrótce :)

Góra zrobiona z "Azalii" szydełko 3mm" dół z "Kalinki" szydełko 2,5mm 

ecru

piątek, 06 czerwca 2008
ZaTOP iłam się
U mnie chyba ruszyła mega produkcja topikowa ,w koszyku walaja się części biustów ,w całości lub pojedyncze cycki :)  a wszystko przez to ,że jak zaczęłam robić dla siebie topik ,to przychodziło natchnienie ( pewnie niezbyt twórcze ,bo w końcu mogę zostać z pojedynczymi cyckami i topów nie pokończę ..he ,he) . Oświecało mnie nagle to na takie rozwiązanie ,a to na inne .Potem przypomniało mi się ,że mam resztki włóczek bawełnianych i wiskozowych ...więc może coś z tego wyczaruję i teraz piętrzy się góra kłębków na podłodze , a ja siedzę i dumam . Oczywiście mam pomysłów 1000 na minutę i jak tak dalej pójdzie to nic nie skończę.
 
Na razie już mam Top czekoladowy z "Kalinki" szydełko 1,75 mm ,bo przecież została mi od ażurowego sweterka ,ale przez moje kombinacje ( i rozmiar) niestety i tak musiałam dokupić motek , więc znowu coś tam mi zostało z czymś pewnikiem to połączę bo dokupowanie kolejnego motka na razie wykluczam :0)
 kalinka
 
a tutaj na mnie w komplecie ze sweterkiem i bez :0) 
 
 
 kalinka komplet
 
Kupiłam też jeden ( bo tylko tyle było) motek czarnej "Azali", jak dla mnie idealna włóczka na topy bo robótka jest taka sprężysta , no i wykorzystałam ją na zrobienie góry topu , dół wykombinowany z bawełny z domieszką wiskozy jakaś zdobyczna leżała i czekała na chętną.Ja w czarnym nie chodzę  ,choć kiedyś tylko ten kolor wchodził w grę ( ech te Republikańskie klimaty).Top na zamówienie ale w moim rozmiarze więc się wstrzeliłam do pokazu :0) szydełka 3mm i 3,5mm 
 
czarny
 
no i na mnie 
 
czarny
 
A teraz idę poskładać resztę cycków do kupy i zrobić następny , może w którymś zakocham się bez pamięci i zostanie na zawsze jako ten ulubiony :0)
czwartek, 05 czerwca 2008
Morze,dziecko i szydełko...

Zanim nastąpiły upalne dni zawitaliśmy nad morze , a tu cisza ,spokój i bezludzie . Uwielbiam takie chwile gdy nie ma tłumów ,słońce nie doskwiera i  słychać wszędobylski szum bezkresnego morza. Wtedy mogłabym siedzieć na plaży i patrzeć godzinami na goniące się fale. Zawsze gdy mam okazję nie odmawiam sobie przejażdżki , zresztą z korzyścią dla mojej zaciukanej radioaktywnym jodem tarczycy.Teraz z nadmiaru mam niedobór wiec mogę wdychać ile dusza zapragnie :0)

Było dość wietrznie i ciepłe dresiki się przydały jednak nie Flo , ta uciekając przed falami tyłem po prostu klapnęła pupą w wodę , he he cud ,że się nie pochorowała bo rzeczy na zmianę nie było. Ja nawet butów nie zdjęłam .. mi tam było zimno , a podobno ma mnie co grzać.

 morze

Po drodze oczywiście był Dzień Dziecka ,Florka już od rana nie mogła doczekać się atrakcji.

Najpierw dostała Ciasto plasto , o którym marzyła (hmm..moje dziecię chyba też zaczyna być twórczo dotknięte) i wspólnymi siłami musiałyśmy ulepić pszczółkę -breloczek . Przednia zabawa nie wiedziałam ,że ta masa jest taka plastyczna REWELACJA !!! Oczywiście zanim pszczoła wyschła już utraciła swoje czółki :0)

Atrakcje czekały nasze dziecko na Barbarce miasto zorganizowało tam festyn dla dzieci , była  trampolina , malowanie twarzy  ,kucyki ,indiańskie tipi ,duży plac zabaw ,króliczki kicające ...i wiele innych atrakcji .

No a oczywiście gdzie mnie moja połowa dorwała z Florką? Tam gdzie trzeba użyć własnych łapek. Siedziałyśmy i robiłyśmy biżuterię z koralików ,piórek ,rafi,makaronu . Florka niczym idiańska skwo była obwieszona naszyjnikami.

 

festyn

 

Jak to w życiu bywa po śmiechu przychodzą łzy ( i na odwrót na szczęście też) . 2 czerwca sieknęło moją córkę  tak ,że dostałyśmy skierowanie do Szpitala Zakaźnego .Matko co za koszmar ... dziecko miało temperatury 39,3 leciało mi przez ręce , do lekarza jechała z pampersem i miską bo leciało z niej i górą i dołem.Było niebezpieczeństwo odwodnienia się bo nie przyjmowała nic więc pozostał szpital i kroplówki.

Przyjechałyśmy do domu i zaczęłam pakować torbę na odział ,na szczęście dziecko dostało czopek ,przysnęła i obudziła się z niższa temperaturą i zatrzymały się wymioty na 8 godzin. Torba do dzisiaj jeszcze stoi spakowana i straszy wirusy ,a my walczymy jeszcze z biegunką i bolącym brzuszkiem ,śpię po kilka godzin na dobę. 

Florka nic prawie nie chce jeśća na dietetyczne dania ma odruch wymiotny ,kleiki ,ryże , kisiele ,gotowana marchew i inne wynalazki odpadają .Je tylko banana i bułkę z masłem.

 

Podczas czuwania nocnego trochę machałam szydełkiem.Dzisiaj obrobiłam zdjęcie czekoladowej bluzki ananasowej ,zrobiłam ją z "Virgini" szydełka 2mm i 2,5mm 

 czekoladowy ananas

 

a tu zdjęcie z zawartością 

 

czeko anans

 

Jutro następna porcja zdjeć jak  znajdę chwilę i je obrobię .