O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
niedziela, 28 czerwca 2009
Relaksacyjnie

Dni wolne od szkolenia upłynęły na przyjemnościach.Czas najwyższy było wykorzystać fakt ,że dziecko przebywa u dziadków.

Najpierw było coś dla mężczyzn czyli ogladanie na żywca bolidu Kubicy ,ja się tylko zastanawiałam jak oni mieszczą się w tej małej dziurze ? ;0)

 

 

Później była wyprawa do Cinema City na film "Anioły i Demony" mmrr to tygryski lubią najbardziej .

Film dosyć długi ,ale czas przy takich zwrotach akcji minął błyskawicznie ,lubię takie filmy.Poza tym nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w kinie.

No i musowo musiał być popcorn ;0)

Zanim się seans rozpoczął mieliśmy trochę czasu ,więc kręciliśmy się po okolicy , "spotkaliśmy" Kargula z Pawlakiem

 

 

A potem ku mojemu zaskoczeniu ,na parkingu w środku miasta poczuliśmy się jak na kolumbijskiej plantacji pewnego ziela ;0)

 

W domu też poczyniliśmy pewne zmiany ,Tofik  z tego faktu jest nie zadowolony , ponieważ stara rogówka została eksmitowana ,a na niej mógł się wylegiwać i zazwyczaj wyglądało to tak ja ,Flora ,robótki i pies :0)

no przecież on jest najważniejszy i skoro Florka jest przy Pani to ON musi być bliżej ;0)

i takim sposobem miałam szyjogrzeja ;0) niczym kołnierz z lisa.

Na miejsce starego klamota przybyła nowa sofa

i na niej pies nie może się wylegiwać ,kto by pomyślał nawet tego przestrzega ( mądra psina).A my mamy wreszcie pożądną powierzchnię do spania 160cmx200cm i na szczęście jest bardzo wygodna !

 

A jutro znów kursik ,właśnie skończyłam pisać pracę domową ,a Tofik jutro po raz pierwszy idzie na podstrzyżyny -ciekawe jak to przeżyje he ,he.

 

21:26, maosia1
Link Komentarze (4) »
piątek, 26 czerwca 2009
Wymianka

Szkolę się namiętnie - nadal.

Teraz zaczyna mi co nie co świtać w głowie i hasła typu SZOP czy POKAL zaczynają mi coś mówić ;0) ale jeszcze daleka droga po wybojach przed mną.

Liczę na to ,że kurs da mi nowe umiejętności i że będę umiała pisać te wnioski unijne.

Kurs nawet mi się podoba ,bo nie mamy tylko teoretycznej wiedzy ,ale dużo warsztatów.Pracujemy na konkretnych przykładach i robimy po kolei każde zagadnienie.

Projekt został napisany sensownie ;0) szkolenie też jest finansowane z EFS.

Mimo że kurs trwa 1,5 miesiaca to uważam ,że to nie wiele trochę lepiej poznamy wnioski miękkie ,ale twarde tylko liźniemy pobieżnie.

Za to zebrała się fajna ekipa na szkoleniu ,aż miło się przebywa z takimi osobami.

Przerażające jest to ,że wszyscy stanowimy grupę osób bezrobotnych z wykształceniem wyższym z różnych dziedzin.


art-glass-ak dodatkowy angielski w stopniu zaawansowanym dla mnie przy tym kursie to byłoby zarżniecie , pomijam już moją znikomą znajomość języka angielskiego.Podziwiam Cię.

 

justyna.ada hydrolaty i inne mazidła znajdziesz w sklepie internetowym

BIOCHEMIA URODY

http://www.biochemiaurody.com/sklep/o-hydrosols.html

albo w MAZIDŁA

http://mazidla.com/index.php?page=shop.browse&category_id=12&option=com_virtuemart&Itemid=27

 

Tu osobiście się zaopatruję.

 

Jest już po wymiance u Maranty ,więc mogę się w końcu pochwalić co zrobiłam i co otrzymałam ;0)

Mój prezent składał się z chusty : włóczka "Sasanka" szydełko 3mm

 

 

do tego powstała broszka z tego samego materiału

 

 

oraz zrobiłam jeszcze kolczyki i zawieszkę do telefonu

 

Dołączyłam jeszcze czekoladę z migdałami i pare saszetek kawy i takowy prezent powędrował do t_esi

 

Ja zaś otrzymałam bardzo kolorowy prezent od AINER ,który bardzo poprawia mi nastrój

 

Flora złożyła już dożywotnią rezerwację na serwetkę z różowym motylkiem ;0)

środa, 24 czerwca 2009
Wakacje?

Tiaaa wszyscy planują wakacyjne wyjazdy ,odpoczynek a ja ?

Wyjazd nad morze musiałam odwołać i 2 tygodnie w Karwi rozmyło się z szumem fal, a zaliczka przepadła.

Urząd Pracy wezwał mnie na szkolenie ( co widać po częstotliwości wpisów).Czas i tak deficytowy jeszcze bardziej mi się skrócił ,poza tym po 7 godzinach szkolenia nie mam ochoty ręką ani nogą ruszyć i mam wrażenie ,że mózg mi się przegrzewa ;0).

Taki scenariusz czeka mnie do końca lipca ,kurs jest bardzo intensywny i ogrom wiedzy do wtłoczenia. Szkolę się z pisania projektów miękkich i twardych do pozyskiwania Funduszy z UE.

Tak wygląda moja "podstawowa wiedza"

 

Drugie tyle jest na płycie ( jak nie więcej) i mnóstwo materiału do znalezienia w necie.Wcale to nie jest takie proste.

Dziecko sprzedane jest do babci ,na razie nie zgłasza chęci powrotu do domu ( na szczęście,bo będzie problem z kim zostanie) a mama po 1,5 tygodniowym nie widzeniu dziecka tęskni ;0(

Od ostatniego wpisu  dotarła moja kolejna przesyłka z mazidłami ,którą namiętnie testuję i buzię mam gładziusieńką ;0)

A w hydrolacie oczarowym się zakochałam to chyba mój najulubieńszy !

 

oraz oczywiście ta najważniejsza paczka z za oceanu !!!

Czekam jeszcze na pędzle,bo moimi starymi to sobie gębusię podrapałam i mnie piekła.

Póki co testuję tylko mażąc paski na gębie.Ostatnio nawet się zapomniałam i w takim indiańskim makijażu udałam się po zakupy he,he.

Robótkowo to zrobiłam taką oto bluzeczkę z "Maxi Viscoze" szydełko 1,75mm Tulip ,jest to wariacja na temat krążącej w sieci różowej bluzeczki z frędzlami( wzór można znaleźć w zakładce WZORCOWNIA) robiłam taką złotą i czarną ,ale bez frędzli .Ta powstała z ,ale za to zmieniłam zupełnie element kwadratowy.

Resztę  zaległości może nadrobię w week-end jak znajdę chęć i czas na pisanie, a teraz chwila telewizji i spać bo jutro od rana znów orka intelektualna mnie czeka.

czwartek, 11 czerwca 2009
Sukienka skończona!!!

Uporałam się w końcu ze wszystkimi kwiatowymi elementami i sukienka nabrała ostatecznego kształtu.

W poniedziałek  wędruje do swojej właścicielki.

Sukienka jest wykonana z "Maxi" szydełko 1,75mm Tulip . Schematu do niej nie ma i łączenie elementów polegało na niezlym kombinowaniu ;0)

A tak wygląda gotowiec ;0)

 

 

A tu jeszcze zbliżenie łączonych elementów

 


No szło mi dość opornie ,ale uparłam się ,że ostatecznie ją skończę do środy i się udało!!!

Moja kondycja zdrowotna podupadła ,ucho przestało boleć ,ale za to kaszlę ,że mało płuc nie wypluję ,pewnie desant od Florki...Niestety ,u niej choróbsko się kisiło i kisiło od dwóch tygodni .

Kaszel ma paskudny jakby ze "studni".Najwyraźniej z krtani zeszło na oskrzela ,a dzisiaj o 7 rano miałam pobudkę, dziecko płakało ,że ucho ją boli i skończyło się na tym ,że od dzisiaj znowu ma antybiotyk ;0(

Jeszcze słówko o moich testach z hydrolatami i olejami.

Jestem strasznie pozytywnie zaskoczona ,bo po tygodniu stosowania zagoiły mi się podrażnienia na twarzy i przestała łuszczyć skóra na skrzydełkach nosa  ;0)) Chyba na zawsze pokocham naturę ,a hydrolat z lodówki położony na zmęczone oczka ...mmmmiodzio ;0))

Oleje wchłaniają się szybko i to do matu ,więc nie świecę jak ksziężyc w pełni ,a mieszanka żelu hialuronowego z olejem daje uczucie ukojenia ,chłodu i najważniejsze nawilża !!!

Zamówiłam już kolejne specyfiki między innymi masło shea ,bo można stosować je u dzieci.

Jak jeszcze wyleczę sobie skórę głowy( czego to ja już nie próbowalam ) i wiecznie pojawiający się łupież w większej lub mniejszej ilości , to ogłoszę cud !!!

 

A pan Tofik kocha mnie miłościa największą ;0) wszędzie za mną łazi ,nawet w nocy nie odpuszcza, nie śpi w swoim legowisku (gdzie mięciutko) tylko na podłodze przy łóżku i pilnuje ;0)

Kapcie pani przynosi ,ale nie w trosce o moja zdrowotność ;0) ,bo przecież to jest świetne do aportowania i tarmoszenia .

Z radością w oczach kładzie mi na nogi i jakby mówił ...no... rzuć...rzuć...

Mój fotel robótkowy też został spacyfikowany ...czasmi jak tak patrzę to zastanawiam się gdzie jest ogon a gdzie głowa?


 

Zapomniałam jeszcze dodać odnośnie mazideł,że niektóre pięknie pachną np.: hydrolat lipowy czy różany ,albo olej monoi.To dodatkowa rozkosz.A podobno hydrolat cytrynowy nie dość ,że ładnie pachnie to z rana pobudza i stymuluje ( zobaczymy -zamówiłam he,he)

Poza tym buzię mam tak gładką ,że co chwila jej dotykam z duuużą przyjemnością i się po niej miziam ;0) .

Bodaj że hydrolat lipowy również lekko napina skórę ( taki domowy lifting) mam wrażenie ,że zmarszczki mi się wyprostowały na czole ,ale z całą pewnością nie wydaje mi się , chodzę napięta- uśmiechnięta ;0)

czwartek, 04 czerwca 2009
Małe a cieszy.

Hura !!! dzisiaj dotarła moja pierwsza przesyłka zawierająca hydrolaty i olej jojoba oraz 2 małe buteleczki z atomizerem ,które mam zamiar stosować do hydrolatów i rozpylać je w formie mgiełki na twarz ( przyda się też do utrwalania makijażu mineralnego ,zamierzam wypróbować ten sposób)


 

Oczywiście obniuchałam już wszystkie ,aloesowy i z zielonej herbaty są prawie bezwonne , lipowy i różany aromatyczne.

Zmyłam  twarz hydrolatem lipowym pachniał ślicznie ( ale po jakims czasie zapach zaczął mnie drażnić) dobrze ,że dość szybko się ulatnia.

Na to nalożyłam złoty olej jojoba, ależ byłam zdziwiona gdy się wchłonął błyskawicznie i prawie do matu ,po moim SVR błyszczę się przez pół dnia jak tafla lustrzana.

O dobrodziejstwach rzec nie mogę ,bo po jednym razie cóż można powiedzieć? Ale skóra gładziutka ;0)

Dotarła do mnie również w tempie błyskawicznym( jak zwykle) przesyłaka od Uli z "Zamotane"



Była jeszcze "Peonia" w kolorze stalowym ,ale tak szybko jak dotarła paczka tak szybko "Peonia" zamieniła się w narzutkę ;0)


Reszta robótek dalej rozgrzebana Surface w formie jednorękiego bandyty


a sukienka w formie strzępu ,że tak powiem


Kiedy to nabierze ostatecznej formy sama nie wiem.

Od 15 czerwca zaczynam szkolenie więc będę miała jeszcze mniej czasu, do tej pory muszę pokończyć te moje rozgrzebane i obiecane prace ;0)

środa, 03 czerwca 2009
Mineralnie i Biochemicznie czyli wpadłam jak śliwka w kompot.

Zaniedbałam się robótkowo oj zaniedbałam.

A wszystko przez to kuszenie Kath ...i po co ja tam do niej wlazłam i przeczytałam o tych minerałach?

http://kyrelka.blogspot.com/


Zostałam skutecznie skuszona .

Dobrze ,że Małż patrzy na to pobłażliwie ,pewnie doszedł do wniosku ,że też od życia mi się coś należy, a przy okazji może ładniej będę wygladać ;0)

Pewnie zdanie zmieni jak zobaczy rachunki ile już wydałam i ile zamierzam jeszcze wydać.I skończy się dzień dobroci.

Podejrzewam ,że jest to rodzaj rekompensaty za co tygodniowe wypady żużlowe w Polskę...he ,he ,ale sezon trwa...więc...korzystam ;0)

Zaczęło się od kosmetyków mineralnych ,które przez ostatni  tydzień studiowałam w necie i  w końcu udalo mi się założyć i PayPala i złożyć zamówienie na próbki.Przy cierpliwej pomocy Kasi.

https://www.everydayminerals.com/

Teraz czekam na przesyłkę z zagramanicy ..moja pierwsza w życiu ,a ćwierćwiecze dawno mam za sobą ;0)

Poza tym chodzę tak podekscytowana tym wszystkim ,że nawet zapominam o moim przewianiu i bolących uszach.

A najbardziej faktem ,że siedzę sobie w domciu ,przed kompem a zakupy robię (chyba) w Teksasie .Rany na studiach kosmetyki kupowało się za bony albo dloary w Pewexie a jak zostało 30 centów to kupowłaysmy "Snikersa" i jadłyśmy we trzy taki to był dewizowy  rarytas ;0)))

A taka dostępność komputerowa to było "science fikcjon" , wyczytane w książkach Lema.

Kasia na swoje szczęście poprzestała na tym wątku ,ja poszłam głupia dalej i zaczęłam się zagłębiać w lekturę.

Trafiłam na wątek kosmetyków naturalnych i wsiąknęłam w hydrolaty ,oleje , hialurony i inne mazidła . Oczywiście musiałam złożyć obszerne zamówienie na specyfiki i zamierzam moją podrażnioną ,suchą ,dojrzałą skórę uraczyć dobrodziejstwami zawartymi na tej stronie (i nie tylko)

http://www.biochemiaurody.com/index.html


Niestety wszystko chciałabym posiadać i ukręcić nie jedno serum i nie jeden krem.Oczekuję na razie przesyłki i zacznę pierwsze testy.

Ostatnio mi tylko służyła seria z SVR do atopowej skóry i to wcale nie tania ,więc jeżeli ma mi służyć to co naturalne to wolę rujnować się tutaj ;0) ,kto wie może  po latach borykania się z wiecznie łuszczącą skórą na płatkach nosowych ,odkryję zbawienie dla mojej skóry ,która ostatnio reagowała histerycznie na wszystkie  nawet wypasione kremy ,które w końcu i tak lądowały albo u mamy, albo w koszu prawie nietknięte, bo skończył się termin przydatności.

Kopalnią dostępnej wiedzy jest forum Wizaż i tam ostatnio spędzam większość czasu.

http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=325904

Dziewczyny ostrzegają lojalnie ,że wchodzisz tam na własną odpowiedzialność ;0)) i odszkodowań za ruinę finansową nie przewidują. ( A szkoda takie odszkodowanie przydałoby się na kolejne zakupy)

Tak więc wpadłam jak śliwka w kompot i zdobyczny budżet będę musiała dzielić na włóczki i specyfiki do maziania.

11:39, maosia1
Link Komentarze (5) »