O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
wtorek, 29 lipca 2008
Urzędowy korowód i wakacyjne rozjazdy.

Tak ostatnio mało zaglądam do Bloga ,komputera a wszystko przez wakacyjne rozjazdy . Niby pogoda ,niby wakacje a ja tak się miotam ,że szkoda gadać.

Oczywiście zostać bezrobotnym to też nie jest prosta sprawa..hmm ..nie wiem czy śmiać się czy płakać przez ten biurokratyczny korowód ,niecenzuralnych inwektyw nie będę używać bo tego w nadmiarze wysłuchały już moje ściany i niestety nieopatrznie dziecko.

Z Zasiłkowni odesłano mnie do ZUS-u (ostatnio popularna nazwa Zakład Utylizacji Starców -hm ciekawe dla czego?) po jakiś kwitek ,na który czekam już 3 tygodnie i ani widu ,ani słychu a bez tego nie chcą mnie zarejestrować -podobno to złośliwość urzędniczki ,ale najwyraźniej ja mam szczęście do takich złośliwych bab.

Więc w wakacyjny czas czekam sobie nerwowo na załatwienie spraw urzędowych i odpocząć przez to nie mogę , bo mi zaprząta to głowe i ciągle o tym myślę - jak ja nie lubię niepozałatwianych rzeczy.

Tak więc kilka dni znów spędziliśmy w Siemianach i tam wyprawiliśmy Kinder Bal Florentynie , w końcu moja córka skończyła 22 lipca 5 lat !!!

Był tort ,dmuchanie świeczek i nawet Tajga uczestniczyła odświętnie w imprezie ;0) licząc raczej na wielki kęs urodzinowego tortu i było jej  wszystko jedno co na nią zakładają.

urodziny

Prezenty wymarzone też były i na szczęście obyło się bez MP3 tak upragnionej jeszcze w maju, dziecko zapomniało a wybór nęcących zabawek w wieku 5 lat jest wielki , no i przede wszystkim fajnie mieć tyle lat bo marzenia się spełniają ;0)

Moje dziecię pojechało na kilka dni do dziadków gdzie miało mnie oczekiwać ,niestety nie dojechałam na wypoczynek bo nadal nic nie załatwiłam w urzędzie a tęsknota za mamą była wielka więc trzeba było jechać po nią w niedzielę i tak znowu tkwimy w upalnym mieście .

Mam zaproszenie na kilka dni na wieś do mojej przyjaciółki i znowu ten .... urząd , nie wiem kiedy się wybiorę i nic nie mogę zaplanować.

A robótkowo ... upał nie sprzyja co prawda (te lepiące się nitki) ,ale zawsze coś tam powstaje.

Dziś w końcu pochwalę się pelerynką w czerni bo cyknełam i obrobiłam fotki :0) nie powiem ile potu mnie kosztowała sesja zdjęciowa przy 32 stopniowym upale ,ale cóż dla Fanów wszystko !!!

Włóczka zdobyczna ze szmateksowego swetra, to jakaś mieszanka bawełny i rami szydełko 4 mm i przydaje mi się do nietypowych kolorów.

nocny motyl

 

Druga rzecz to wdzianko do sukienki ,którą poprawiałam i ...okazała się za szeroka i za długa , bo Pani dopiero teraz uszyła podszewkę i porządnie przymierzyła - pierwsza wersja była dobra .

Teraz prosi mnie o zrobienie drugiej nowej ,bo poprawiać nie mam zamiaru po raz kolejny.

Ten sweterek powstał z jakichś 220g "Hemmery metalic" biała ze złotą nitką szydełka 2mm i 2,5mm oczywiście brakuje guziczków ,ale to już zostawiam właścicielce.

wdzianko

No cóż a ja idę wypatrywać z utęsknieniem listonosza ,by zrzucić z siebie cieżar niezałatwionych spraw i może dzięki temu trochę odpocznę i dane mi będzie zapisać się na jakieś przydatne kursy dokształcajace.

sobota, 12 lipca 2008
Słodkie lenistwo.

No może nie dokońca takie słodkie jakbym sobie tego życzyła. Po tych żagielkach

żagle

wyjazdach jakoś robota nie idzie , co prawda pokończyłam i odesłałam poprawki , dziś udało mi się wykończyć ponczo.Teraz jeszcze musi chcieć mi się zrobić zdjęcia i je obrobić.

Czas ostatnio upływa mi raczej na sprzątaniu i praniu ..a teraz pewnie i na prasowaniu bo tę górę niczym Rysy trzeba wyprasować.

 

Pewnikiem jestem rozdarta i brak tej organizacji ,bo stoję na życiowym rozdrożu.

Jutro kończy się mój zasiłek rehabilitacyjny i czeka mnie wycieczka po urzędach ,lekarzach i rejestracja w Urzędzie Pracy jako bezrobotna :0( niezbyt przyjemna perspektywa i to poszukiwanie pracy ...chyba to wszystko tak mnie przeraża.

Perspektywy marne dla mnie 40 letniej kobiety z małym dzieckiem ,bez instytucji babci ..tragedia... moja koleżanka przez ostatnie 6 miesięcy poszukiwała pracy (ciężko) i jest bez zobowiazań , z marnym skutkiem - wykluczam póki co kasę w hipermarkecie bo jak na razie to nie jest szczyt moich i jej marzeń.

Cóż skończyła się sielanka , teraz trzeba będzie odzwyczaić się od szydełka i robić to czego nie koniecznie lubię ale daje dochód.

Dlaczego nie da się wyżyć z pracy własnych zdolnych rąk i tego co lubię robić? 

Zmieniając temat bo się zrobiło tak jakoś ... Florka mnie molestuje swoim marzeniem , a marzenie jest wielkie i wymagające :0)

 marzenie

Tajga i Flo

nie ma możliwości zamiany na inne bo to nie gryzie ,można się na nim uwalić ,nawet wepchnąć łapę do pyska czy ucha bez żadnej reakcji.Najgorsze jest to ,że wujek obiecał szczenię jak Tajga będzie mieć małe  i teraz z częstotliwością raz na dwa dni słyszę :"Mamo kiedy ta Tajga urodzi?"

O klękajcie narody i chrońcie mnie od psiura i jego kłaków w naszym małym mieszkanku !!! 

19:23, maosia1
Link Komentarze (6) »
piątek, 04 lipca 2008
Coś z kordu.

Powstało wreszcie coś z ostatniej paczkowej dostawy ;0) zabrałam się za złoty kordzik ,zużyłam na to prawie całą szpulę 250g, robiłam bluzeczkę szydełkiem 4mm.

 

kord

 

Największa zabawa była z nitkami ,bo trzeba je przypalać po odcięciu i zostawiać dosyć długie by dobrze zapleść w elementy , a i tak lubią wychodzić bo nitka śliska.

Bluzka jest na zamówienie ( na mnie mogłaby być większa hi,hi) ,nitka efektowna ,ładnie się układa pod ciężarem i fajna jest w noszeniu , warunek w ciuchach kordowych -robić większe bo pod cieżarem osiadają w dół ,ale noszenie jest wtedy przyjemne i swobodne.

A w planach : mocne postanowienie skończenia poprawy nieszczęsnego wdzianka - zostały mi 4 rzędy falbanki -kołnierza , zrobienie szerszej koronki przy moim bolerku -rękawkach , skończenie poncza , które z kosza wyglada od kwietnia :0( ,ale kolor nie mój wiec mi się po prostu nie chce .

Jak się trafi chętna to skończę pewnie szybko , a teraz.... może zacznę w innym kolorze?

A po południu jedziemy na Siemiany nad Jeziorak czyli week-end nad wodą może i  żagłówka się trafi ? HURA pofurkamy sobie na żagielkach ! To tygryski lubią najbardziej.

Więc pewnie zamiast nitek będę ciągnać szoty :0) i tyle z moich planów będzie.

czwartek, 03 lipca 2008
Top i bolerko.

Upalna pogoda sprzyja takim robótkom - topiki jak ulał pasuja na to gorące lato . Tylko dla mnie nie za bardzo przydatny ciuszek - niestety za dużo wystawionego ciałka na bezlitosne promienie słoneczne , ech ja to powinnam nosić taką lejbę ( moze być ażurowa) do kostek z długimi rękawami i jak najmniej ,żeby z niej wystawało na słońce :0)

top biały

 

I tak na dwór wyłażę dopiero pod wieczór prawie jak wampir wychylam łeb z ukrycia.

Tym razem wpadłam na inne rozwiazanie ,do topiku dorobiłam bolerko - rękawki , wrazie potrzeby posłuży mi za szalik albo szarfę na biodra ,a jak mnie przypiecze wrzucę na ramiona.

 

top+bolerko

Myślę ,że to nie jest wersja ostateczna ,skłaniam się ku zmianie wykończenia na szerszą koronkę,może przez to lepiej będzie leżeć i głębiej nachodzić na top ,ale sam pomysł mi się szalenie podoba i jest wygodny .

Poza tym zakładając rękawki mam poczucie ,że jestem ubrana :0) i nie świecę golizną... zawsze mam z tym problem idąc ulicą czuję się naga i z chęcia coś bym na siebie narzuciła.Taka wstydliwa jestem czy cuś.

Tym razem wykorzystałam na to bawełnę kiedyś kupioną na Allegro w ilości 1 kg oczywiście na szpuli ,robiłam to w 3 nitki szydełkiem 2,5mm i 3 mm.

Całośc jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku ,myślę ,że tej miękkości dodaje akryl ,bo o ile dobrze pamiętam to jest to właśnie taka mieszanka.