O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
piątek, 28 sierpnia 2009
Poprawki i poncza.

Nawet całkiem przyjemna okazała się ta poprawka dzięki nowemu szydełku Addi i na pewno sobie kupię jeszcze jedno 2,5mm , jak tylko będzie dostępne ,bo na razie w Zamotane go brak.

Plusem tego szydełka jest rączka, dzięki temu nie wbija mi się w palec gdy przeciagam nitki no i ma niezły poślizg .

Nie męczy mi się ręka jak przy tych tempych...he ,he i kto by pomyślał ,że i szydełka tak mogą się różnić , przecież to tylko kawał zakrzywionego drutu ,a jednak.

Rękawy w płaszczyku już poprawiłam -zrobiłam szerszą półsłupkową plisę wykończeniową ,płaszcz sięga już do kolan , zostało mi do końca jakieś 20rz i wykończeniówka półsłupkami.

Nie wiem co jeszcze z guzikami może dać perełki ,albo szklane koraliki? Tylko czy okrągłe koraliki nie będą sie wypinać?

Chyba raczej powinny to być guziczki-grzybki.

Zaczął sie też sezon na poncza ,zrobilam trzy i jak już wsponiałam zaczęłam czwarte jasno fioletowe.Powędrują tym razem do Norwegii.



Poncza są robione z "Kalinki" szydełko 3mm ,tylko lazurowe jest zrobione z "Frize"

To już ostatnie w tym kolorze ,nitka się skończyła, a od dłuższego czasu ( mniej wiecej od grudnia) jest problem z jej dostępem w "Rumento" , szkoda bo to na prawdę fajna nitka.

Pozostaje nadzieja ,że uzupełnią zapasy,ale to podobno zależy od dziewiarzy ,bo oni są głównnymi odbiorcami, a my przy okazji korzystamy.

Zostały mi jeszcze resztki "Frize" w różnych kolorach , na jakąś kolorową bluzkę elementową wystarczy.

Mam zamysł tylko czasu nigdzie dokupić nie mogę ;0)

czwartek, 27 sierpnia 2009
Nastąpiła destrukcja.

Klamka zapadła ,płaszcz do połowy został spruty i go robię na nowo ... cóż taki urok ręcznej roboty ;0(

Basiu też miałam ochotę wcisnać kryształki lub perełki to tu to tam ,niestety Panna Młoda nie chciała ,zamysł jest taki: prosto, siermiężnie ,sielsko ,a wesele ma być na wsi.

Na pocieszenie od Uli z Zamotane ,gdzie jak zwykle błyskawicznie dotarła przesyłka ( Jak ona to robi? Wczoraj zamówione dzisiaj dostarczone!) .

Zamówiłam sobie szydełko Addi z rączką 3mm .Druty są takie turbo to może i to szydełko też he ,he .

Więc płaszcz poprawię ino mig.Na razie sprawdza się super ,na próbę wzięłam "Kalinkę" , włóczka lubi się haczyć więc to najlepszy test...no i test zaliczony pozytywnie zrobiłam 4 elementy poncza tak dobrze mi się próbowało.

 

Wśród zamowionych włóczek znalazły sie też próbeczki "Zephira".


Oczywiście po przeglądnięciu cudnych szali u Dagmary ,czy Asi nakupiłam cienkich włóczek jak głupi gwoździ.

Zawsze chciałam mieć taki szal !!!

Mam jeden z "Luny" lubię go bo jest cienki ,lekki i ciepły.Ma tylko jedno ale .... nie widać wzoru ażurowego , bo oczywiscie głupek ze mnie i zrobiłam czekoladowy z dodatkiem złotej nitki i przez tą złotą nitkę nic nie widać.

Teraz ambitnie zrobię sobie szal ...dwa ...trzy......pod warunkiem ,że rozszyfruję o co chodzi z tymi bordami no i niektóre znaczki są dla mnie zagadką na tych schematach wrrr , no nie drutowa jestem częściej jednak szydełko mam w łapach i te schematy nie są dla mnie zagadką ,drutowe niestety tak ;0(

Pokażę jeszcze swoje "plażowe japonki" ,które zrobiłam i nie miałam okazji założyć he ,he może w przyszłym roku się przydadzą.

 

Białe są zrobione z "Maxi" z dodatkiem złotej nitki szydełko 1,75 mm Tulip

 

 

Czarne zrobiłam z włóczki "Regata" też szydełko 1,75mm Tulip ,te są mięciusie i przyjemne w noszeniu założyłam je RAZ ;0)

 

 

W drodze nad morze, w samochodzie zrobiłam jeszcze narzutkę do kompletu też z "Regaty" szydełko 3,5mm nitka podwójna

środa, 26 sierpnia 2009
Szydełkowe dylematy.

Tak to jest jak człowiek z motyką na słońce się rzuca !!!

Lubię wyzwania , a dostałam  właśnie propozycję zrobienia płaszcza -narzutki na suknię ślubną .

Zawsze mi się marzyła kreacja na ślub , ale nie przypuszczałam ,że to mnie tak zestresuje.

Wiadomo Panna młoda musi wyglądać pięknie i wyjątkowo to JEJ DZIEŃ

i  tu dopadły mnie dylematy- czy moja praca spełni oczekiwania i czy rzeczywiście będzie odpowiednia na taką okazję?

Od Moniki dostałam kilka zdjęć ,opis jej wyobrażenia płaszcza i wymiary ...hm ...reszta należy do mnie.

Wzór ma być prosty ,najlepiej prostokąty ,włóczka nie ma być czytsto biała i raczej siermiężna.Wybrałam więc "Virginię" to mi najbardziej pasowało.

Wiadomo nie ma schematu ,nie ma opisu ,nie ma podpowiedzi więc praca wygląda tak :

robię ,mierzę do manekina ,pruję ,robię  lecę do sąsiadki żeby zobaczyć jak to wygląda na ludziu ( ja się w to nie wcisnę) ...hmmm.... chwila zastanowienia ...pruję i znowu zaczynam od początku.

Jak przejdę newralgiczne punkty lecę dalej i do kolejnego dylematu robótkowego.

Dzisiaj odcięłam ostatnią nitkę i mam dylemat czy od bioder nie powinnam dodać więcej słupków i bardziej rozkloszować płaszcza?

Wygląda to roboczo ( niby skończony ,ale bez akceptacji więc nadal roboczo) tak:

 

 

Wysłałam maila ,zdjęcia i czekam na werdykt -pruć czy o to właśnie chodziło?

Jak tu nie mieć stresu tym bardziej ,że ślub we wrześniu.

wtorek, 25 sierpnia 2009
A jednak morze.

W te wakacje jakoś wszystko postawione jest na głowie. Najpierw mój długi kurs ,potem choroba ojca....

Nie mogę wygrzebać się jakoś z moich  zaległych robótek tak jakoś weny i chęci brak.

Ciągle jestem niezadowolona z efektów i to doprowadza mnie do frustracji.

Myślałam ,że w tym roku nie uda nam się wyjechać na wakacje i odpoczynek ... a jednak był wypad nad morze do Karwi.

 

 

Najpierw trzeba było znaleźć kwaterę gdzie nas przyjmą z psem ,a potem trzeba było zamówić pogodę ;0)

O czym zapomnieliśmy.

Uzbroiłam się oczywiście w  kremy z filtrami nr 30 i 50 ( pamietając ostatni pobyt w Karwi gdzie się spiekłam)  ,ale nawet nie miałam okazji założyc stroju.

Było wietrznie i przelotnie deszczowo ,fale na morzu dochodziły do 2m

Florka się moczyła a jakże ,a potem wyglądała jak Mikołaj na wakacjach ;0)

 

 

Drugim maniakiem kąpieli okazał się Tofik ,temu to już absolutnie nic nie przeszkadzało ani deszcz ,ani morza szum ,ani goniące go fale ;0)

 

Trzeba było na szatana uważać by się nie wypuścił za daleko i nie zgubił ,bo zapłakalibyśmy się za nim.

 

Było skakanie przez fale i puszczanie latawca i wycieczka na Hel

 

 

i czas na  plaży na relaks przy szydełku i piwku też się znalazł

 

 

Ja tam na pogodę właściwie narzekać nie mogę ,w końcu maniaczką słonecznych kąpieli nie jestem ,jakbym się rozebrała , to nieopatrznie działacze Green Pace ( czy jak to się tam pisze) mogliby mnie zepchnąć do wody jako umierającego wieloryba ,a tak spokój na plaży tylko wdychanie jodu , picie piwka i łoskot fal.


Co prawda odchorowalam ten krótki pobyt nad morzem .Najpierw był pierwszy romantyczny wieczór na plaży gdzie naziębłam od nóg i pupy i pierwsze dwa dni zwijałam się z bólu tak mnie nery nawalały.Pomogły grube frotowe skarpety i adidasy ( mimo że było dość ciepło) i środki przeciwbólowe.

A gdy wróciliśmy 2 dni przeleżeliśmy w łóżku ja i Florka z miską bo nas wymioty męczyły a potem biegunka , pies też nie jadł i latał z rozwolnieniem na  dwór .

Małż jelitówkę już przeszedł w Karwi więc nami się opiekował.

I żeby nie było ,że tylko my tacy wrażliwcy .Sąsiedzi wrócili z Jastrzębiej Góry i przeszli to samo.Musiało coś być w wodzie, bo pies jadł swoją karmę a popijał tamtejsza wodą i też chorował.

Dziś już nie pamiętamy o złych stronach cieszymy się miłymi chwilami ,brzuszki nie bolą więc zajadamy sie mufinami ;0)

a przepis zaczerpnęłam od Anusiaczka -Aniu mufinki pycha nadziałam je gorzką czekoladą

 

A o robótkach i dylematach będzie jutro !

19:01, maosia1
Link Komentarze (2) »