O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
wtorek, 30 października 2007
Destrukcja

No i stało się .... bluzka popadła w niebyt.

destrukcja

Myślałam ,że tylko rękawy będą do poprawki, ale niestety okazało się ,że wyszła o co najmniej rozmiar za duża. Tak to jest robić na oko kiedy się nie ma dokładnych wymiarów teraz mam za swoje wrrr podwójna robota.

I tak zamiast pochwalić sie skończonym sweterkiem mam całą górę kółeczek do połączenia na nowo i mniej checi do skończenia tego. Ale się nie poddam wkrótce ją pokonam :).

niedziela, 28 października 2007
Niedzielny wypad do lasu.

Dzisiaj była tak piękna pogoda i cieplutko ,że szkoda było siedzieć w domu.

Prawdziwa złota jesień.

Postanowiliśmy zabrać rower Florki i jechać do lasu. Poszukaliśmy drogi szutrowej prowadzącej do jakieś wioseczki , zaparkowaliśmy samochód i pozwoliliśmy dosiąść " żelaznego mustanga" naszej córci i szaleć korzystając z ostatnich ciepłych dni ( oby jak najwięcej ich jeszcze było). A my rodzice uskuteczniliśmy spacerek skrajem lasu i jakież było moje zdziwienie gdy na mchu dostrzegłam.... podgrzybki.Nie spodziewałam się ,że o tej porze można jeszcze nazbierać małe co nie co.

podgrzybekgrzybki

Tak więc wypad do lasu przyniósł nam dzisiaj wiele korzyści :)) .Dotlenienie rodziny , zaspokojenie potrzeby ruchu mojemu dziecięciu ( mam nadzieje ,że pójdzie wcześniej spać bo bateryjki się wyczerpią) , no i pyszną kolację.

 

A teraz czas zasiąść do kolejnej bluzki z elementów i jak zwykle utknęłąm w połączeniu rękawa , pachy i całej reszty i znowu mi coś nie leży wrr. Za dużo pod pachą za mało u góry.

elementy

 

Oj coś mi tu chyba krzywo wychodzi.

19:30, maosia1
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 października 2007
Sercowo w czerwieni

Ostatnie dni upłynęły mi w ogromnym stresie i strachu o stan zdrowia mojej córci. Lekarze nie mają jednak litości dla matek i zbyt długo trzymają nas w strasznej niepewności.

Prawie dwa miesiące temu okazało sie na EKG ,że Flora ma jakąś niezgodność przepływową i ma otwór międzykomorowy.Na tym etapie Pani kardiolog nie umiała określić jak wielki jest to otwór i czy będzie operacyjnie zasklepiany czy nie.Potrzebne były kolejne badania i Echo serca.Od tej pory zaczęła się dla mnie gehenna psychiczna tym bardziej ,że przyplątała się jeszcze po drodze ospa wietrzna i badania zostały przesunięte.

Na szczęście dzisiaj już jesteśmy po badaniach ( nie opiszę strachu , który mi towarzyszył był ooogrooomny prawie doprowadził mnie do omdlenia). Dzisiaj już wiemy ,że Serce jest zdrowe ,wydolne a otwór się zasklepił i nie ma przecieków krwi między komorami. I wiem jedno jestem NAJSZCZĘŚLIWSZA na świecie ,że moje dziecię nie ma wady serca.Współczuję wszystkim matkom ,które żyją w niepewności przed diagnozą lekarską.

Szydełka nie porzuciłam i tak sie złożyło ,że w tym czasie powstała czerwona bluzeczka dla mojej koleżanki i tak jakoś tematycznie i kolorystycznie się zgrało.

Bluzeczka jest zrobiona z "Mony" jest to akryl w chwycie bawełnianym szydełko 2,5 mm super się z tego robi tylko szkoda ,że dostępne są tylko trzy kolory ( czerwony ,biały i szary)

Eva

sobota, 20 października 2007
Sukienka

A jednak nie taki diabeł straszny... Sukienka po doszyciu kwiatków ,zrobieniu plis nabrała krasoty. Do kompletu jest jeszcze bolerko zrobione przez Anię i kreacja weselna na prawdę pięknie się prezentuje.

sukienka

sukienka i bolerko

Sama jestem zaskoczona efektem ,ale już nigdy w życiu prac 24 h za dużo stresu. 

środa, 17 października 2007
Powtórka w czerni.

Skończyłam ponczo z różyczek w kolorze czarnym , jak już wspominałam robiłam je z "Dali" i zdecydowanie lepsza jest ta włóczka na tego rodzaju wyrób.

Różyczki są pełniejsze ,grubsze i ładniej wyglądają.

 

koł.czarny

 

 

 

Czas tak szybko mi leci ,szczególnie gdy trzeba zrobić coś na termin , a jeszcze nawarstwią się ważne sprawy do załatwienia .

W poniedziałek dostałam paczkę z nićmi i częścią karczka od sukienki do której trzeba było dorobić dół i kwiatki do naszycia.Jest to wspólny projekt Desika i mój, ,który ma być gotowy w piątek. Nie lubię tak szybkich prac bo są niestaranne a czasu na poprawki nie ma .Dzisiaj paczka musiała wyjść ode mnie więc zostały mi właściwie 24 godziny na realizację.

 

Powinnam spruć  cały dół i jeszcze raz zrobić ,ale  na to potrzebowałabym chociaż 2-3 dni mam nadzieję ,że jak zostaną naszyte kwiatki to sukienka się spodoba.

Jedno wiem jestem niezadowolona z efektu i zmęczona ,ale pracę ( swoją) wykonałam.

 

sukienka

niedziela, 14 października 2007
Na konikach...pata taj.

Jak co tydzień w sobotę wybrałam się z moją Florcią na konie.Nowa pasja mojej córki zmusza mnie do coraz dalszych podróży samochodem. Tym razem była to nasza pierwsza , samodzielna i tak długa przejażdżka ,choć w granicach administracyjnych miasta.

 na Pigwie

Nie było łatwo i jak dla mnie to raczej tragicznie ,zawiódł mnie nie samochód tylko brak moich umiejętności i panika na skrzyżowaniu , na którym codziennie dochodzi do kolizji. Chciałam zrobić to uważnie i poprawnie i klops samochód zdechł jak tylko wtoczyłam się na skrzyżowanie :).....oj te sprzęgło i gaz.... po 4 odpaleniu auta udało mi się w końcu opuścić skrzyżowanie i dalej już mi więcej ta przypadłość się nie przytrafiła - sukces czy porażka ?

  

Dzisiaj czeka mnie znowu "ośla łączka" czyli parking pod sklepem,bo w poniedziałek muszę jechać do lekarza i coraz bardziej zastanawiam się czy nie wybrać się autobusem ;)

 Najważniejsze ,że wróciłyśmy całe i zdrowe , że moje dziecię miało wielką frajdę a że było wietrznie to w końcu ubrała swój nowy sweterek i najchętniej ściągnęłaby kurtkę by się wszystkim pochwalić.

sweterek przód

 sweterek tył

 No wreszcie coś na drutach wyprodukowałam.

15:50, maosia1 , DRUTY
Link Komentarze (2) »
piątek, 12 października 2007
Na deszczowy nastrój.

Dzisiaj jest deszczowo , pochmurnie i typowo jesiennie ....brr.... takiej pogody nie lubię.

Postanowiłam więc dla ocieplenia nastroju domowego przeprowadzić lifting mojej lampki .Pozazdrościłam dziewczynom na forum pięknych bibelotów i pomyślałam ...a co mi tam abażur stary ,ciemny ,opatrzony więc czas na zmianę i wyglądu i nastroju.

 

Na początku zrobiłam coś w rodzaju zdeformowanego kapelusza :) wykorzystując resztki "Hemery" pozostałe ze sweterków i spódniczek.

abażur

 

Wygląd to miało co najmniej dziwny i śmieszny ,ale dla pewności co chwilę mierzyłam do drucianego stelaża.

Pozbyłam się ciemnozielonego materiału i naciągnęłam swój "kapelusz" na stelaż. Teraz moja lampka wygląda... hmm... romantycznie i puki co będzie zdobić moją półkę aż do opatrzenia.

romantycznie

 

Muszę tylko zdecydowanie zmienić żarówkę na mleczną i w przyszłości zamienię dół lampki na inną pomalowaną butelkę , bo ta absolutnie mi nie leży - wstyd moja nieudolna ,infantylna próba malowania na szkle ,że też się jeszcze uchowała.

czwartek, 11 października 2007
Mini ponczo

Postanowiłam zrobić mini ponczo z samych różyczek. Nawet mi to szybko poszło i z efektu jestem zadowolona.

Robiłam szydełkiem 3,5 mm pierwsze dwa rzędy różyczek i szydełkiem 4 mm następne dwa. Włóczka to "Malwa" ale lepsza chyba jest "Dalia" jest ciut grubsza i przez to kwiatki są pełniejsze. Zobaczymy będę miała porównamie bo drugie ,czarne właśnie robię z "Dalii". 

ponczo różane

 

Nadal nie mam koncepcji na cieplejsze ponczo , marzy mi się takie od kilku miesięcy i jakoś nie mam weny twórczej i wizji : z czego? jak?  w jakim kolorze? i kiedy?

Wiem jedno nie ma być trójkątne z ogonem ,bo takowe posiadam i do szału doprowadza mnie przydeptywanie ogona gdy się schylam. 

 

Pewnie jak odpowiem sobie na postawione pytania na pewno je zrobię. A póki co mam "dziurawe" ponczo. 

wtorek, 09 października 2007
Kamizelka skończona.

No może prawie skończona . Brakuje jej przede wszystkim żelazka ,zmienię wiązanie na plisę ( muszę się jeszcze nad tym zastanowić) i wtedy mogę powiedzieć z czystym sumieniem ,że skończona.

kamizelka przód

kamizelka tył

Chyba dla tego tak szybko mi się szydełkowało bo musiałam dać upust stresowi związanemu z ujeżdżaniem mojej Furki.


Week end spędziłąm pracowicie za kółkiem próbując oswoić tą piekielną maszynę ,która w ogóle nie chciała ze mną współpracować. Na szczęście przy cierpliwości mojego brata i nieustannych cennych podpowiedziach zaczynamy się lubić.

moja Furka

 

No cóż 3 miesięczna prerwa w jeździe samochodem , bo tyle minęło od egzaminu do zakupu mojego autka ,braku doświadczenia jako kierowca ( cóż to jest 30 godzin jazdy?) , no i zupełnie inny typ i gabaryty samochodu  zrobiło swoje.

Choć przyznam się  myślałam ,że będzie gorzej .Jednak mój instruktor to prawdziwy Anioł - nie dość ,że przystojny to solidnie uczy .

Tak więc naukę powożenia zaczynałam wieczorem , na dużym parkingu pod sklepem ,ale się udało już zgrałam sprzęgło z gazem i na szczęście mam coraz mniejsze problemy z ruszaniem. 

Największy mój sukces to wczorajsza,samodzielna jazda do Wydziału Komunikacji by zarejestrować autko ,czego i tak nie dokonałam z powodu braku pełnomocnictwa i czeka mnie druga wyprawa.

Szkoda tylko ,że już brat pojechał bo moja męska połowa jest zbyt nerwowa.

 

Tak więc jesteśmy od dzisiaj skazani na siebie ja i mój Lanos mam nadzieję ,że się pokochamy.

 

piątek, 05 października 2007
Na jesienne chłody.
Właściwie już mamy jesień jeszcze dość ciepłą (na szczęście) ,ale zmyślą o szaro-burych dniach zrobiłam kaszkiety.
Militarny z "Puchatki" i "Dali" połączonych razem , brązowy to jakaś włóczka z wyprzedaży.
 
kaszkiet
kaszkiet1
 
Marzy mi się jednak obszerna czapka taka trochę za duża , albo coś w stylu Anny Kareniny ,na razie przeglądam różne fora i ich zasoby ,ale nie natrafiłam na coś co by mi odpowiadało.
 
Trzeba będzie kombinować tylko najpierw muszę wymyśleć koncepcję.
 
Więc myśląc dziergam kamizelkę z "Alminy" z kwadratowych elementów.
 
kamizelka

 
1 , 2