O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
piątek, 31 października 2008
Czarne elementy i chabrowe ponczo.

No to druga kupka elementów stała się rzeczą do pokazania. Powstała kamizelka z kimonowym rękawkiem.

Nitka "PetraDCM" szydełko 2mm

kamizela -czarna-Petra

 

Strasznie dużo poszło na tą kamizelkę nici, bo prawie 5 motków a jeden motek kosztuje 21,60zł .Wzór był strasznie włóczkożerny- same półsłupki i jeszcze powinny być wypełnione środeczki dziurek . Uważam ,że ładnie też by wyglądała kamizelka z "Kornelii" i koszt prawie pięciokrotnie niższy ;0)

  A z nowości pokazuję ponczo w kolorze chabrowym tym razem.Włóczka "Peonia" szydełko 3,5mm

ponczo chaber

 

 To ponczo to pierwsza rzecz zrobiona specjalnie dla "Dzianej Mafii" he ,he mój debiut.

Teraz dziergam takie same poncza w kolorze czarnym ,lazurowym z "Frizze" i jeszcze jedno chabrowe tak ,że chwalić się nie będzie czym tylko roboty mam wiele ;0)

środa, 29 października 2008
Wrzosowe elementy.

Pierwsza bezładna kupka elementów stała się w końcu bluzeczką nadającą się do prezentacji. W sumie potrzeba było na nią aż 300 elemencików trójkątnych, połączonych w takie szściokątne rozetki.Dziurki musiały być dość małe więc trzeba było zmodyfikować troszkę wzór by ażury się zmniejszyły ,bowiem właścicielką bluzki będzie bardzo leciwa dama .

 Wrzosowa

 

Dagmara zaprosiła mnie do ankiety czytelniczej i teraz wyjdzie szydło z worka jaką to ja jestem analfabetką ;0(  Literaturę czytam z rzadka ,bo nie mam zupełnie na to czasu ,a w łóżku jak już ciepełko poczuję to raczej w obięcia Morfeusza się oddaję i nie ma silnych by mnie zmusić do połknięcia choćby kilku stron.Kiedy mam Dobrą książkę i mnie zainteresuje, to ją "połykam" bez wzgledu na to co jest w domu do zrobienia.

Jestem ludziem z gatunku raz czytającego daną książkę i jak wracam do niej za jakis czas po przeczytaniu kilku stron już wiem co będzie dalej i jak sie skończy ..hmmm i najzwyczajniej w świecie przestaje mnie interesować.Dla mnie biblioteki są genialnym wynalazkiem w domu nie ma sterty książek raz przeczytanych a potem kurzących się na półkach.

 

No dobra spróbuję wypełnić tę ankietę , może nie będzie tak źle tylko nie śmiejcie się ze mnie ...za długo;0)

 

1.O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Najchętniej czytam w ciągu dnia, gdy jestem sama potrzebuję spokoju do czytania, a wieczorami zazwyczaj jestem padnięta.

2.Gdzie czytasz?

Kiedyś namiętnie w pociągu "połykałam" książki ,obecnie w domowym zaciszu.

 

3.Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu ?

 Najchętniej na boku lub na plecach.

4.Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Uwielbiam fantastykę czytając przenoszę się w inny świat , lubię też horrory takie ,że skóra cierpnie pamiętam "Manitu" Kinga aż musiałam w pewnym momencie odłożyć książkę ze strachu :0)

5.Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

No kto by się spodziewał - ostatni tom Harego Pottera.

6. Co czytałaś ostatnio?

"Władcę Pierścieni" Tolkiena to chyba jedyna trylogia ,którą przeczytałam po raz kolejny ;0)

7. Co czytasz aktualnie?

 "Okiem Psa" Johna Fishera - ostatnio pochłaniają mnie poradniki z racji posiadania nowego szkodnika w domu :0)

8.Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?

 Zdecydowanie używam zakładek ,a książki pożyczone staram się oddawać  w stanie nie naruszonym ,obchodzę się z nimi z wielką dbałością.

9.Co sądzisz o książkach do słuchania?

 Genialny wynalazek , tuż przed porodem wysłuchałam "Zbrodni i kary" Dostojewskiego , aż musiałam się wstrzymać z porodem  żeby dosłuchać do końca he ,he.Już się czaję na zakup kilku,teraz będę mogła nadrobić zaległości w literaturze i nie przerywać dziergania ;0))) i o ile więcej zmieści sie ich na półce!

10. Co sądzisz o ebookach?

Nie dla mnie ,wiąże się to z siedzeniem przy kompie lub posiadaniem jakiegoś innego urządzenia do czytania ,to już wolę zwykłą książkę, ta przynajmniej ładnie pachnie ;0)) drukarnią.

 

A teraz nie wiem jak strzelić do kogoś innego , nadal nie umiem wklejać linków ,ale jestem tempa ;0(

poniedziałek, 27 października 2008
Zielono mi !

Pojechałam z zielonym kolorem .Najpierw zaczęło się od destrukcji wrabianego swetra ,który przeleżał w szafie lat kilka ,a potem przerobiłam z niego zielony kolor na narzutkę i mitenki. Do mitenek użyłam drucików nr2 do narzutki szydełko 3,5mm

 mitenki

narzutka

Całkiem fajny komplet do płaszcza z tego wyszedł. Do przerobienia ze swetra został kolor czarny i beżowy ,ale jescze nie wiem co z tego będzie ,na pewno coś nie wielkiego bo ilość mnie ogranicza ;0)

 A z tofikowego pola boju donoszę ,ze pies coraz bardziej pewnie sie czuje ,ma diabliki w oczach i grandzi ! Dzięki Kath ( buziaki Kasiu i podziękowania ogromne) wydrukowałam sobie książke fachową i zabieram się za edukację -najpierw siebie a potem Tofika .

Na polu pisków pod drzwiami ponoszę klęskę pies nadal żałośnie zawodzi by go wpuścić do pokoju - efekt pół nocy nie przespane i mam ochotę wypaść jak huragan i mu dupsko przetrzepać.

Poza tym to nie nauka jak Florka i " M" są w domu.

Ja jak durna latam , próbuję w jakiejkolwiek dziedzinie się z psem dogadać , nawet siedzę w jego legowisku :0) a oni kwiczą ze śmiechu.

Ja psa zrzucam z wersalki oni go sadzają -dom wariatów i niekonsekwencji.Ja już widzę porażkę wychowawczą ( żyłka pedagogiczna się  uaktywniła) oni nie - co z tego ,że pies mały - nie znaczy wcale ,że ma być rozpuszczony i mamy się z nim szarpać potem całe życie.

Jedyne co mi się udało to to ,że pies grzecznie siada i czeka na michę , a nie rzuca się na nią łapczywie.

 

Wizyta u weterynarza wypadła pozytywnie, pies został zaszczepiony ,przebadany , zapisany za miesiąc na kolejne szczepienie ,potem w grudniu na odrobaczanie .

Kosztowało mnie to 45 zł - ciekawe ile razy jeszcze trzeba będzie go szczepić i odrobaczać? Co miesięczna wizyta mi się tam nie uśmiecha ... no i zapomniałam zapytać o okres kwarantannypo szczepieniu ech co za pech! Za dużo mam na tej głowie!

To teraz jeszcze trzeba zaszczepić Florkę jej szczpionka kosztuje jakieś 170zł na meningokoki. Rany ,żeby tak jeszcze kasę dało się wykopać na to wszystko w ogródku ;0))

czwartek, 23 października 2008
Mitenki
Zaczął się szał mitenkowy.
Wlazłam na jakąś stronę kiedyś ,gdzieś tam i doznałam inspirującego olśnienia.
Oczywiście zaraz musiałam wprowadzić w życie pare pomysłów na takie małe dodatki ,klejnociki dla kobiet.
 
Mam w głowie jeszcze kilka pomysłów na mitenki i totalny brak czasu na ich zrealizowanie .
Podoba mi się taki dodatek , a zimą naciągnięty na rękawiczki nie dość ,że dodatkowo ociepli ,ozdobi to jeszcze poprawi humor.
 
Wiem ,wiem że nie wszyscy lubią takie gadżeciarskie duperele w postaci koraliczków ,cekinów ,złotych nitek i takich tam ,ale cóż my kobiety jak te sroczki potrzebujemy czasem błyskotek ;0) na diamenty mnie nie stać więc poszukałam substytutu.
 
Na początek mitenki z "Sasanki" do kompletu z chustą
 
mitenkiwrzos
 
Następne dwie pary czarne z wyszytymi aplikacjami ,marzą mi się jeszcze jakieś kolorowe i może też rękawiczki do nich machnę? Kto wie? ;0))
 
 
Resztki włóczki, cekinów ,koralików i drutki nr2 i tak powstała :
 
"ZAKOCHANA PARA"
 
zakochana para
 
 
i "ZAPYTAJ MNIE"
 
zapytaj mnie
 
 
U Tofika nastąpił przełom chyba podpasowała mu karma , w końcu za wysoką ceną "Royala" powinna też iść jakość no nie?
Powoli sytuacja brzuszkowa zaczyna się normować , tak więc mam nadzieję na długotrwały efekt ;0) 
 
Pies zostaje coraz częściej sam i coraz dłużej ( w końcu muszę dziecko wozić do przedszkola i je odbierać) i o dziwo sąsiedzi się nie skarżą , a jak wracam to na klatce też go nie słyszę- mądra psina chyba zrozumiała ,że go na zawsze nie zostawię i że wrócę.
 
Jutro chyba ( jak się wyrobię) drugie szczepienie na parwowirozę i nosówkę - ciekawe ile mnie weterynarz skroi?
 
No to teraz nauka chodzenia na smyczy i czystości w domu! bo jak nie to dam mu ścierę i każę sprzątać he ,he.
 
20:18, maosia1 , DRUTY
Link Komentarze (5) »
środa, 22 października 2008
Chusta śliwkowo -wrzosowa.

Ostatnimi czasy czuję się jakaś zmęczona i zniechęcona ,nie wiem czy to tak pogoda na mnie działa czy wciaż przybywające obowiazki ,nie wspomnę już o braku pracy.

Tylko jak tu iść do pracy jak siedząc w domu nie wiem w co ręce włożyć.

Teraz jeszcze na głowie Tofik ,który wciąż ma problemy z żołądkiem ,mimo podawania antybiotyku nadal ma biegunkę, więc to ciągłe latanie ze szmatą i odplamiaczem po domu mnie dobija.Kolejna zmiana karmy i nic ręce opadają.

W przedpokoju stos gazet na podłodze, tam ma się pies załatwiać ,ale jak to szczeniak zdarza mu się i na dywanie albo na wykładzinie narobić.

Rano jak wychodzę z pokoju to zapalam światła i patrzę żeby w coś nie wdepnać( dziekuję za tą przyjemnośc, która już mnie spotkała) .Tak więc dzień zaczyna się 30 minutowym sprzątaniem domu i zajmowaniem się szczeniakiem.Matko niech już robi ,ale normalnie zawsze to łatwiej sprzątnąć ,jutro pewnie znów czeka mnie wizyta u weterynarza :0(

Poza tym piesek wesoły , zadziorny , grandzi i nas podgryza.Dostał ostatnio swoją piłeczkę i świńskie ucho do gryzienia.Komedia za darmo na początku się go bał i podchodził najeżony ,ale jak posmakował co to jest to się nim zajmuje , a nie naszymi stopami ;0)

 Robótkowo dłubię ,ale moje zniechecenie powoduje ,że mam spore zaległości w zamówieniach i w tym co bym chciała jeszcze oprócz tego zrobić.

Flora zabawiła sie w Paparazzi i zrobiła mamie zdjęcie przy pracy :0)

przy pracy

 

A to efekt tego dłubania... powstała chusta z "Sasanki" szydełko 3mm.

Chusta duża można się nią omotać i jest cieplutko, jej wymiary to :

230cm x 170cm x 115cm

chusta

czwartek, 16 października 2008
Tofik

No to uległam ,pies jest w domu ,grandzi , podgryza nas i leje gdzie popadnie ale i tak jest słodki :0) .

Został ostatni , jedyny bidulek i jak go zobaczyliśmy nie było mowy o tym ,że go nie zabierzemy. Pies oczywiście upatrzył sobie mnie matkę-Polkę i za mną wszędzie łazi ,pakuje się do mojego warsztatu pracy i najchętniej to spałby u mnie na kolanach ,ale stopą pod głową też się zadowala.

Przedstawiam 8 tygodniowego sznaucera Tofika

Tofik i Flo

Pierwsze dwa dni chodził i płakał teraz juz chyba nas pokochał ,bo coraz mniej piszczy. Po dwóch dniach dostał biegunki i oczywiście ja pierwsza jechałam z nim w niedzielę do kliniki do weterynarza - dobrze ,że to duże miasto i mamy całodobową klinikę dla zwierzy !

Oczywiście już miałam wizję parwowirozy i innych niebezpiecznych dla szczeniąt chorób ,ale okazało się ,że go po prostu przekarmiłam ,he he nie chciałam żeby głodował .Teraz podaję mu antybiotyk ,który zżera z wielkim  apetytem i nawet mój "M" kupił mi wagę bym mogła odważać psu karmę -a tak od 2 lat się doprosić nie mogłam pożądnej wagi , która by gramy ważyła, bo mój rupieć tylko po 10dag  minimum odważał.

Tak więc mam nowe zajęcie - wychowanie psa ,wielka radość i odpowiedzialność musimy się teraz nauczyć żyć razem i mam nadzieję ,że wyrośnie na mądrego psiaka a nie rozkapryszonego ,rozpuszczonego czworonoga. Trzeba będzie zaopatrzeć się w jakąś fachową literaturę , by swoja głupotą  po prostu nie zepsuć psa!

16:03, maosia1
Link Komentarze (6) »
czwartek, 09 października 2008
Ulegam ?!?

Powoli kapituluję , pod naporem mojej córki ,która z częstotliwością 2x na tydzień błaga mnie o posiadanie psiura.

Do tego na moje nieszczszęście dołączyła sie Pani Doktor Ela na wizycie kontrolnej ,stwierdziła ,że Florka powinna mieć psa- najlepiej miniaturę sznaucera ...i tak zaczęłam przegladać strony o psiej tematyce w poszukiwaniu sznaucera i powiem ,że nawet nie głupi jest to piesek dla dziecka.

Gabaryt ma słuszny -niewielki ,mało je ,wesoły i ma wielkie serce.Poza tym inteligentna bestia i lubi dzieci a to chyba najważniejszy argument ,a i jeszcze jedno podobno nie gubi sierści tylko trzeba go trymować 2x w roku.

Najgorsze jest to ,że moja męska połowa nawet nie obruszyła się na pomysł Pani Doktor tylko zadzwonił do hodowcy i kazał mi dzisiaj   jechać po psa :0( oczywiscie tegom nie uczyniła ,potrzebuję jeszcze przemyślenia!

Jakby nie było zwierz będzie z nami obcował kilkanaście ładnych lat! No i dylemat pies czy suka nie mam pojęcia ,ale chyba z psem jednak mniejszy kłopot wiadomo facet ;0)

A może jej przejdzie chętka?

Po tych wszystkich sensacjach chorobowych skłonna jestem nawet mamuta nabyć byleby moje dziecko nie chorowało. Chciałam dzisiaj napisać ,że wygraliśmy z wirusami ,bo od kilku dni był spokój , kontrola wczoraj była pomyślna, a dziś...znów zaczyna się biegunka rany mam nadzieję ,że to nie nawrót choroby tylko jednodniowa niestrawność .Nafutrowałam ją" Smectą" ,"Dicoflorem" i czekam.....

Robótkowo nie wiele powstały 2 poncza -narzutki tym razem z "Malwy " szydełko 3,5mm w kolorze czerwonym i czarnym,robię jeszcze jedną czarną na zamówienie i zieloną .

narzutki

No i udało mi sie w końcu upiec własny chleb !!! Nawet się udał ( z przepisu Bożenki z Forum u Maranty ) i był zjadliwy i miękki ,bo zazwyczaj wychodziły mi twarde buły nadające się raczej  na narzędzie zbrodni niż do jedzenia ;0)

Nie powiem już myslałam ,że będą nici z chlebka bo ciasto miało dla mnie konsystencję ciągnącego gluta ,ale wyrosło pięknie i chleb się udał.

chleb

Przepis prosty zapiszę go tu by się gdzieś nie zawieruszył.

700g mąki pszennej

50g drożdży

3 szklanki ciepłej wody

1 łyżeczka cukru

2-3 łyżeczki soli

Z garści mąki ,cukru ,drożdży i około 1 szkl.ciepłej wody zrobić zaczyn konsystencji śmietany i odstawić na 45min w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

Dodać do zaczynu pozostałe składniki ,wyrobić ciasto i znów odstawić do wyrośnięcia na 45min.

Przełożyć ciasto do foremek i pozostawić na godzinkę do wyrośnięcia.

Posmarować bocheneczki wodą i piec w piekarniku 180stopni 45min.

Gorące bochenki po upieczeniu posmarować wodą ,zawinać w ściereczkę i na godzinkę włożyć do foliowego worka , później wyjąć na deseczkę i studzić do końca.

A potem wcinać z masłem :0)

Teraz poeksperymentuję może z jakąś smażoną cebulką i nasionkami.

piątek, 03 października 2008
Matka walcząca !

Dzięki dziewczyny za zaglądanie tu do mnie ,ciepłe słowa i porady.

Robótkowo niestety "Zero".Nie wyciagnęłam włóczek z pawlacza i z miłą chęcią nie zrobię na razie czapki dla Flo.

Walczymy z choróbskiem nadal !

Kaszel zelżał ,ale chyba przypałętał się rotawirus mamy teraz temperaturę 39,4 ,wymioty ,biegunkę i skierowanie do szpitala .Teraz albo po lekach się wstrzymają obiawy ,albo czeka nas hospitalizacja i kroplówki.

Matko jak ja tego nie cierpię !!! Chodzę , ryczę ,panikuję i zadaję sobie pytanie już jechać? czy jeszcze trochę się wstrzymać? Już się odwadnia czy jeszcze nie? Czy coś przegapiłam czy jestem czujna? Sypiam po 3-4 godziny na dobę i czuwam ,nawet dziergać nie mogę przy takim stresie chyba tylko modlitwa pozostaje i nadzieja na rychłą poprawę :0(

Nie będzie tak całkiem nierobótkowo ,też mam coś z serii z "Archiwum X " albo jak kto woli "Znalezione w starej szafie".

Przy okazji porządków i likwidacji regału znalazłam przyjaciół Florki ( jeszcze przed chorobą) , którzy wrócili do łask ;0)  

kubusiowo

Są to poduszki zrobione z "Puchatki "szydełko chyba 5mm a może i grubsze.

Tygrysek zaginął w akcji he ,he ....a tak na poważnie to nie doczekał się swojego stworzenia.

środa, 01 października 2008
Elementarne pytanie.

To pytanie brzmi : Kiedy elementy zamienią się w piekną całość?  Niewątpliwie kiedyś ten dzień nastąpi i będę mogła pochwalić się ukończonym dziełem.Póki co mam kupkę poskładanych elementów w coś co ma kiedyś stanowić różową bluzkę.

elem.różowe

Druga góra czarnych elementów ma stanowić kiedyś kamizelkę.

elem.czarne

To moja część roboty ,która idzie teraz do Ani , jej zadaniem jest przymiarka na klientce , wykończenie i dopieszczenie końcowe.

Potem tylko pięknie cyknie fotki i będziemy się chwalić :0) Kiedy? Hmmm... sama nie wiem,ale żeby nie było podejrzenia o lenistwo i smutasy to wstawiłam ten niezbyt artystyczny wygląd prac.

A w domu szpital ,dziecko dopadło zapalenie krtani i zamiast do przedszkola biegamy na inhalację 2x dziennie do przychodni .Na szczęście gorączka spadła i obywamy się bez antybiotyku .W piątek wizyta kontrolna.

Kaszel męczy Florkę okrutnie ,jest i tak dzielna choć przypuszczam ,że klata i mięśnie bolą ją od kaszlenia ,żal mi tego mojego żuczka ,ale cóż musimy to przetrwać.

Musimy MY, bo ja z gatunku matek strasznie się przejmujących i czuwających pół nocy przy łóżku z powodu nawet drobnego kataru ,cóż taki los kochającej matki ;0)

 

Chora Flora korzysta złożyła zamówienie na 2 czapki i to koniecznie różowe ewentualnie kolorowe! Mama zamówienie przyjęła i obiecała zrobić ,bo dziecko stwierdziło ,że wszystkie czapki ma za małe ;0)

No cóż robić? Trzeba się wdrapać do pawlacza, tam  przecież mam pełno kolorowych moteczków pozostałości dawnych prac ( pewnie i na 10 czapek by starczyło) i spełnić obietnicę mego jedynego dziecka.Pewnie i jakiś szalik do kompletu trzeba będzie machnąć.

Choć nie powiem robota mi się nie klei , czas ucieka przez palce ,z fotela straszy góra rzeczy do prasowania ,a w łazience druga do wyprania :0(

Między jedną wizytą a drugą w przychodni ( tam też awsze trochę czasu nam zejdzie), z doskoku coś tam zrobię na obiad.Muszę dopieścić chore , kaszlące dziecko ,machnę żelazkiem parę razy i tak nie ma czasu na dzierganie , no może zaledwie na parę rządków ;0)