O pasjach drutach ,szydełku, nitkach i tym czym człowiek żyje.
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | BIŻUTERIA | DRUTY | SZYDEŁKO | TECHNIKA | WZORY-opisy
RSS
wtorek, 18 maja 2010
Sukienka.

Tak ,tak zgadza się sukienka została skończona w niedzielę ,tak że jedna z bitw została wygrana.

Nici to "Maxi" i inne resztki jakichś kolorowych kordonków ,szydełko 1,5mm

Sukienka ta sama za to dwie kolorystycznie skrajne halki biała i czarna.Prezentuje się tak:


Dzisiaj pocztą poleci do właścicielki i jestem  wreszcie wolna od elementów ;0)

Ostatnio straszliwie mi obrzydły -zdecydowanie za dużo ich było.

~~~~~~

A teraz trochę nie robótkowo.

Wiem ,że podczytujecie bloga ( nie koniecznie komentujecie ,ale sama to żadko robię na innych blogach, a czytam namiętnie i się od Was uczę) ,wiem ,że mi kibicujecie w diecie i wpieracie -bardzo Wam dziekuję.Za wszystkie budujące wpisy.

Wiem ,że dla innych stałam się inspiracją i poznałyście tą dietę i podjęłyście trud walki z kilogramami -nie poddawajcie sie !

Dziękuje za maile i Wasze dzielenie się ze mną swoimi postępami ,strasznie jestem ciekawa jak Wam idzie więc piszcie nadal.

 

W zwiazku z tym czuję się w obowiazku i będę dalej pisać jak wyglada to u mnie i z czym się zmagam.

 

Ponieważ dieta nie przynosiła u mnie spodziewanych rezultatów ,postanowiłam zmienić system z zalecanego przez oktora Dukana 5/5 na system 4/3

System wygodny  ,bo zawsze od poniedzialku do czwartku są proteiny ,a od piątku do niedzieli włączamy do protein warzywka.

Dla mnie SUPER!

Nie mam problemu z liczeniem ile to dni proteinowych już było i czy na pewno 30 maja na przyjęcie wypadną warzywka ,teraz wiem ,że na pewno TAK.

A teraz o zmianie jaką zauważyłam na nowym systemie

-POZYTYWNĄ-

Zastoje są 1-2 dniowe i waga spada,teraz już nie muszę czekać tygodnia na łaskawą zmianę nominałów na wadze.( strasznie wkurzajace i frustrujące)

Od 12 maja czyli właściwie po 6 dniach mam 1,2 kg mniej !!!

Tak więc ten system na mnie działa rewelacyjnie ;0))) z czego strasznie się cieszę.

Ubyło mnie już 5,1kg i jutro mija dokładnie miesiąc kiedy zaczęłam dietę.

 

Oczywiście zmiany zauważa łaskawie tylko moja osoba ,bo moje sztruksy ściągam już bez odpinania guzika i zamka ,a niedawno miałam problem z ich dopięciem.

Nagle pod cienką kurtkę mogę założyc polar ( bo zimno) i zapiąć ją ,bez obawy że zamek eksploduje i suwakiem zabiję Bogu ducha winnego przechodnia ,który znalazł się zbyt blisko mojej osoby a mi zachciało się właśnie schylić czy przykucnąć , by odpiąć psa ze smyczy ;0))

 

Na reakcję otoczenia muszę jeszcze poczekać pewnie jakieś 7 kilo ;0)

no chyba,że spadek wagi napiszę na czole ,he ,he.


~~~~~~


Na koniec jeszcze słówko o naszych spotkaniach toruńskich.

Spotkałyśmy się w sobotę i dotarła w  końcu do nas Hada.

Strasznie się cieszę ,że grupa nam się rozrasta.

Poza tym było strasznie fajowsko ,dzieliłyśmy się doświadczeniami , mogłyśmy pooglądać różne włóczki ,bo każda z nas coś tam miała ,popodziwiać nasze wyroby i snuć plany np.na jakieś fajne zakupy włóczkowe zza wielkiej wody.

Nie mogę się doczekać następnego spotkania ,bo było wesoło i czas nam szybko uuupłynął jak woda w Wiśle.

Dziewczyny bardzo Wam dziekuję za to spotkanie !!!

czwartek, 13 maja 2010
Walczę!

Na samym początku bardzo chcę wszystkim podziękować ,za wpisy ,za dzielenie się swoimi dietowymi doświadczeniami i za  ogromne wsparcie.

To dzięki WAM nadal walczę z kilogramami.

Waga była łaskawa i drgnęła o 300g i to by było na tyle.Obecnie za mną 3 dzień protein i 3 dzień ta sama waga.

No trudno poczekam , któregoś dnia się obudzę i znowu bedzie mnie mniej ;0)

Ostatnimi czasy więc jestem kobietą walczącą.

........


Walczę ze swoimi słabościami i życie zaprzątają mi ostatnio nie włóczkowe ,ale proteinowe zakupy ;0)

Tak zaczyna się ostatnio każdy poniedziałek

Do tego jeszcze ze 20 jaj i 1,5kg fileta z kurczaka.

........


Walczę z brakiem chleba i obawiam się przesytu placków owsianych.

Znalazlam więc przepis na chleb dukanowy

Najpierw siedział w piecu

potem była degustacja ,udana zresztą.Chleb smakował nawet chlebowo.

Po tylu dniach posuchy celebrowałam go jak ksiądz hostię przy ołtarzu ;0)

Mam wspólnika do opędzlowania bochenków.Florka stwierdziła ,że też taki będzie jeść i że najlepsza jest skórka.Zaraz kazała sobie ukroić grubą pajdę i posmarować suto masłem...zazdraszczam...dla mnie pozostał serek homo.,ale i tak był pyszny.

Chleb podzieliłam na kawałki( wyszly 3 bochenki) i zamroziłam.

Niestety mimo jego dobroci nie mogę spożyć więcej niż 2-3 kromki dziennie.

..........


Walczę z niesfornymi elementami ,które w końcu mają stanowić sukienkę i powoli zaczynają trzymać się kupy.

 

........

 

Walczę z ogólną niechecią i zastojem robótkowym ...normalnie dopadło mnie ....NIE CHCE MI SIĘ !

........


Walczę z koszmarnym poczuciem, że czego nie tknę jest bez sensu ,nie uda się i na pewno będzie do bani.


Co jest? przecież to nie przsilenie wiosenne ,bo dawno się przesiliło?


No nic pozdrawiam podczytujących i idę WALCZYĆ ,bo zapomniałam ,że trzeba jeszcze "zabic" żelazkiem górę rzeczy do prasowania ,tu mam zamiar dzisiaj wygrać  chociaż tą bitwę ;0)

Tagi: chleb
10:22, maosia1 , SZYDEŁKO
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 10 maja 2010
Zamilkłam.

Zamilkłam ,bo nie mam właściwie się czym chwalić.

Postępy w diecie mizerniutkie ,spodziewałam się większych spadków, ale 100g na tydzien to lekka przeginka .

Tym bardziej ,że nie grzeszę i na prawdę zawęziłam swój jadłospis do niewielu dozwolonych rzeczy i mam serdecznie już dość tych wieśniaków.

Odchudzamy sie razem z sąsiadką ,ona zgubiła 7 kg ja zaledwie 3,4kg załamka jakaś.

Małż się śmieje ,że znowu mi kieszeń chudnie.

Zamiast to przeżerać równie dobrze mogę zacząć zbierać na podwiązanie żołądka może to i lepszy efekt by przyniosło.

Mam wrażenie ,że mój organizm potrafi wyprodukować setki kalorii nawet z czystej wody.

Siedzę w necie ,szukam przepisów ,potem pół dnia spędzam w kuchni ,bo dla każdego co innego przecież trzeba wykombinować

( Małż czasmi skusi się na dukanowego cyca)

Przetestowałm juz deser z galaretką z coli light ,dobry na upały

Pożarłam  czysto proteinowy sernik ( smakował tylko mi),1/4 jeszcze mam zamrożoną ,kiedyś i na tą część przyjdzie pora.

Ostatnio też miałam namiastkę hamburgerów -te były zdrowe ;0)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Florka ciągle mnie molestuje kiedy będę chuda ,bo ona jednak woli mieć chudą mamę...a tu efekty mizerniutkie.

Cycki mi tylko schudły ;0)))


.......

 


A co robótkowo?

Część rzeczy leży w koszyku i straszy,projekt ślubny wreszcie ukończony ,teraz przymiarka i chwila prawdy -pasuje czy nie pasuje?

Zrobiłam drobiazg etui na komórkę -ale się wysiliłam?! ;0)

 

Oraz ponczo według ulubionego wzoru.

Tym razem z małą modyfikacją.Na dole zrobiłam 1/2 elementu ,żeby nie było za długiego rogu plączącego się między nogami.

Włóczka "Sonata" szydełko 3mm Addi ,zużyłam jakieś 350g

 

i niezbyt szczęśliwe zdjęcie poncza na ludziu ;0)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Nabieram kolorów.

Próbuję jakoś odpędzić smętny nastrój.

Ostatnio wszystko mnie dobija.

Florka raptem po tygodniu pobytu w przedszkolu znowu chora i znowu to samo ,kaszel bez gorączki.To podobno jakieś wirusowe zapalenie krtani.... wizyta u alergologa dopiero w czerwcu...hmmm...ciekawe czy jej coś znajdzie?

Normalnie przeraża mnie cały ten tydzień ,bo mówią :

"Jaki poniedziałek taki cały tydzień"

...a ja zaczęłam go zmęczona...cała noc nieprzespana ,bo albo Florka kaszlała ,albo ten mój durny pies bał się zamiatarek ,które jeździły całą noc jak na złosć pod naszymi oknami i sprzątały ,więc co chwila ładował mi się do łóżka i się we mnie wtulał,cały trzęsący ...normalnie masakra jakaś nie noc.

Nie dość ,że położyłam się o 24 to o 6 rano byłam na nogach.

Nie wiem stąd chyba ten podły nastrój i czarnowidztwo ;0((((

Jeszcze na domiar złego od dzisiaj zaczęłam dietę dr Dukana

no niby oki ,ale przeraża mnie ten długodystansowy termin jej ukończenia

.......

Coś muszę zrobić z nadmiarem wagowym ,ale na diecie 1000kcal od mojego lekarza to już w ogóle nie ma mowy żebym dała radę.

Ciekawe jak szybko tym razem polegnę?

W robótkach za to trochę koloru ,szaliczki kwiatowe już były ,ale tym razem w innej kolorystyce.

włóczki akrylowe : "Puchatka",Elian klasic,"Peonia" i pewnie cos tam jeszcze...szydelko 3,5mm

 

 

No i jeszcze tulipanowa narzutka z "Sonaty" szyd 3,5mm w kolorze oliwkowej zieleni

 

środa, 14 kwietnia 2010
Czarno -szaro.

W sumie to nawet nie wiem jak zacząć...smutno mi....tak jakoś udziela mi się atmosfera tych ostatnich dni... tak zwyczajnie ,po ludzku ,bez patosu...

Druty i szydełko też ostatnio rzadko w użyciu,przysiadłam ,ale też zauważam wokół siebie ,na ulicy ,w sklepie - mniejszy ruch,powagę ,taką ciszę i spokój ,ale też drażnią mnie niektóre rzeczy, które dzieją się wokół tej tragedii Effcia to trafnie ujęła....i na tym skończę.

A w moich ostatnich pracach też bez koloru.

Powstały dwie bluzki z "Regaty" szydełka 2mm,2,5mm i 3mm Addi są prawie identyczne ,różnią się tylko wykończeniem przy dekolcie i rozmiarem pierwsza to XL druga S

 

Popełniłam też jeszcze taką smutną różę w szarościach

Broszka chyba będzie pasować do bluzki

... a może do płaszcza lub torby?

 

Melduję ,że pies w końcu został ogolony !!!

...i też taki jakiś szary he ,he ...

ale za to śliczny i kochany ,taki aksamitny i milusi dzisiaj go z łóżka nie wykopałam ;0)

sobota, 13 marca 2010
Wiosenne kwiecie.

Za oknem co prawda mało wiosennie ,bo znowu śnieg sypie,ale ja wabię wiosnę jak umiem.

Mam już trochę dość tego zimna ;0(

Postanowiłam zrobić coś małego i optymistycznego.

Wyciagnęłam z kartonu resztki "Puchatki" i zrobiłam takie oto kolorowe ,kwieciste szaliczki ozdobne.

Składają się z osobnych snurów ,które można nosić razem lub oddzielnie i wiązać jak się chce.

 

 

 

 

Remontowo .... malowanie ścian ... już nie jest tak źle,najgorsze mam za sobą i w końcu widać jak będzie ładnie ;0)

Mebli nie ma ,przedpokój duży ,ładny...szkoda ,że tak nie może zostać,gdzieś przecież trzeba te płaszcze i buty trzymać.

Florka dzisiaj w domu ,od rana marudzi,że też chce ściany malować.

Poszliśmy na kompromis ,stworzyliśmy kącik artysty-malarza i wyżywa się na płycie kartono-gipsowej ;0)

Podpowiadam wizję malarki - to ma być konik.

czwartek, 11 marca 2010
Wiosna idzie.

Chyba wiosna idzie ...


bo dziewczyny zamawiają spódnice ,znaczy się ciepło się robi ;0)

... będziemy się rozdziewać.

Ta powstała z 300g "Kotka" 100g/360m wiskozowego szydełko 3,5mm ,ma długości 85cm

 

 

Można też nosić jako sukienkę -tunikę jak komu wygodniej.

 

 

Mam nadzieję ,że to zwiastun lekkich, kolorowych rzeczy ,choć jedna jaskółka wiosny nie czyni.


~~~~


A remontowo mam szlifowanie gładzi .... resztę pomijam milczeniem ...

poniedziałek, 01 marca 2010
Szydełkowa chusta.

Za oknem wiosennie u mnie w domu chyba też.... wiosenna odnowa gniazda.

Małż wziął się za realizowanie swoich planów ,nadmieniam ,że bez konsultacji ze mną i jakiejkolwiek wiedzy z mojej strony.

Zaczęło się od wymiany drzwi zewnętrznych w sobotę.

W niedzielę posprzątałam cały kurz z mebli ,podłóg itp itd..słowem napracowałam się.

Wczoraj  wieczorem przychodzi sąsiadka  Madzia, coś tam pożyczyć i mi mówi:  To co jutro Mariusz zaczyna u was remont przedpokoju , bo właśnie wrócili oglądali drzwi wewnętrzne.

Coooo? wywaliłam na nią takie gały ,że aż zaczęła się śmiać :

Co znowu ci nic nie powiedział?

A mi para pod czaszką buchnęła  ,tak się we mnie zagotowalo.

Dlaczego ja znów o niczym nic nie wiem i dlaczego wszyscy dookoła wiedzą nie ja !!!

Normalnie łażę wściekła ,zero szacunku dla mojej pracy ,mam zamówienia ,rozgrzebaną robotę i tu remoncik ..taki  mały, drobny ..wrr... z rwaniem framug wewnętrznych sztuk 4 i kładzeniem regipsów i gdzie ja w tym kurzu z kolejnym projektem ślubnym?

Nie chciał chyba mnie dobijać, bo widział mój szanowny pioruny w moich oczach więc dzisiaj z pracy na GG ( bo daleko) napisał jedź wybierz kafelki do łazienki .....no nie ... czyli jeszcze remont łazienki ,a tam jest taki syf pod panelami ,że szkoda gadać ...niech on tylko wróci z pracy !!!!

Fajnie ,że remont ,ale dlaczego teraz,bez planu( no chyba ze Małż ma) ,koncepcji i na wariata?

I pytam po co na jesieni w całym domu założył nowiutkie,śliczniutkie panele?

Wiecie?

Bo ja nie ,zupełnie nie rozumiem logiki męskiej ,sorry !!!


A racja miał być chusta,a ja się nakręciłam i pojechałam po innym temacie.

Zrobiona na szydelku 3mm Addi podwójna nitka ,podejrzewam ,że "Peonia" bo banderolek nie było.

A tu WZÓR tej oto chusty.

czwartek, 25 lutego 2010
Kapelusz Jennifer Hansen.

Od jakiegoś czasu podziwiałam kapelusz Jennifer Hansen

Przykro mi mimo zainteresowania i próśb nie mogę umieścić tłumaczenia bowiem wzór jest płatny.

 

i jego wersje stworzone przez różne koleżanki ,marzyłam skrycie o jego posiadaniu i przede wszystkim o tym by dobrze w nim wyglądać ;0))

Fason jest zaiste bardzo kobiecy i liczyłam na to ,że skoro jestem kobietą ... to będzie mi pasował.

Wzór niestety w języku angielskim ,którym niezbyt biegle władam ,ale Osinki też za niego się zabrały.

Więc z tłumaczeniem w miksie angielsko -rosyjskim i pomocy koleżanek sobie poradziłam i tak oto powstała moja wersja kapelusza.

Szydełko 2,5 mm Addi włóczka to "Kotek " wiskozowy zużyłam jakieś 150g

 

Teraz pare słów o projekcie .

Ogólnie jestem bardzo zadowolona choć , jak dla mnie jest jakieś 10 słupków za szeroki.

Postanowiłam zrobić drugi szydełkiem 2mm ,dojechałam do 20 rzędu i zostawiłam.

Chyba trzeba będzie spruć ( jeszcze dumam) ,kapelusz jest mniejszy ściślejszy ,sztywniejszy i to jast pozytyw ...ale niestety tez jest płytszy i to już nie jest za fajne .

Tak więc żeby go pomniejszyć będe jednak musiała robić jak poprzednio tylko z mniejsza ilością słupków

i tu zacznie się zabawa , bo w opisie jest to różna wysokość dziania więc trzeba poprzeliczać i  wszystko dopasować ;0(

Włóczka akurat mi przypasowała ,na jedwab mnie nie stać a ta ma jedwabisty połysk i jest milusia  ;0)

 

Miałam jeszcze poprzyszywać koraliki do rondka ,ale skoro to nie do końca mój rozmiar na razie odpuściłam.

poniedziałek, 04 stycznia 2010
Sexownie i koronkowo.

Nowy Rok zaczynam od sexownych koronek na niższe partie ciała ;0)

Choć nigdy nie robiłam to jednak postanowiłam w końcu popełnić stringi - takie małe, fikuśne ,koronkowe i sexi.

Pomyślałam dlaczego nie?

Czy tylko zgrabne, chude laski mogą nosić takie cuda?

No ja raczej nie zaliczam się do tych , które z powodzeniem mogą załapać się na sesję zdjęciowa do "Play Boya" , ale też chcę podobać sie sobie i Małżowi mimo rubensowskich kształtów.

Od razu zanaczam ,stringów nie noszę ,mam wrażenie jakby mnie miały zaraz na pół rozpęknąć .

Takie majtaski zrobiłam do testowania rynku.Ciekawe jakie będzie zainteresowanie na duży , sexowny rozmiar?

Tak więc jednego wieczoru powstała seria próbna dla XXL-ek

( choć dla dziwacznej rozmiarówki konfekcyjnej  jaką ostatnio widywałam ,to pewnie rozmiar z 10xXL ...wrr.... i nie miej tu człowieczko kompleksów)


Tak się prezentują moje majtasy rozmiar tak około 46 ( czerwone i błękitne)włóczka to "Maxi viscoze" i "Mona"

Białe jakieś 42-44 zrobione z "Maxi metalic" jednakże w strategicznych miejscach jest czysta bawełniana nitka ,by nie narazić się na obtarcia ;0)

Szydełko 1,25mm


Następnym razem wydziergam sobie koronkowe figi albo reformy he,he ,he ,jak mi cierpliwości starczy, to wrunek bezwzględny !


Dostałam również To wyróżnienie:

kreatywnie

Od Piumy zapracowanej mamy


http://piumka.blogspot.com/


i od Basi zawsze śmieje mi się pycho do Twojego zdjęcia z cygarem ;0))) jest Boooskie

http://brbaratoja.blog.onet.pl/


Zajrzyjcie tam przy okazji ,a znajdziecie wiele ciekawych rzeczy i do Basi można wpaść na naleweczkę ;0) , a na pewno po przepis na jakąś smaczną.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13